Ewangelia Łukasza IX – Ojciec, który uczy nas kochać

Czasem wydaje nam się, że mamy za mało: siły, cierpliwości, wiary. Patrzymy na potrzeby wokół i myślimy: „Co ja mogę zrobić?”. Dziewiąty rozdział Łukasza zaprasza nas do spotkania z Jezusem właśnie pośród takiej bezradności. Pokazuje również, jak wiele uczniowie muszą się jeszcze nauczyć o miłości. Możemy odnaleźć w nich siebie — ludzi, którzy chcą być blisko Boga, a jednocześnie potrzebują Jego cierpliwego prowadzenia.

Dobro może zacząć się od tego, co już masz

Łk 9,1–17

Jezus posyła apostołów, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali. Po ich powrocie przyjmuje tłumy. Gdy nadchodzi wieczór, pięć chlebów i dwie ryby stają się pokarmem dla tysięcy ludzi. Uczniowie widzą ogrom potrzeb i niewielkie możliwości. Jezus włącza ich w troskę o zgromadzonych: to oni podają ludziom jedzenie. Możemy zatrzymać się przy tym prostym geście. Nie zawsze potrafimy rozwiązać czyjś problem, ale możemy wysłuchać, przygotować posiłek, pomóc w jednej sprawie. Takie dobro ma znaczenie. Cud rozmnożenia chleba nie jest obietnicą, że nasze zasoby zawsze pomnożą się według oczekiwań. Zachęca jednak, by nie lekceważyć tego, czym możemy się podzielić. W modlitwie możemy powiedzieć: „Tatusiu, pokaż mi, jak mądrze wykorzystać to, co dzisiaj mam”.

Słuchać Jezusa także wtedy, gdy Jego droga jest trudna

Łk 9,18–45

Piotr wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem. Jezus zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie oraz wzywa do codziennego naśladowania. Na górze przemienienia uczniowie słyszą głos Ojca, który wskazuje na Syna i nakazuje Go słuchać. Po zejściu Jezus uzdrawia cierpiącego chłopca. Na górze uczniowie oglądają chwałę, a u jej podnóża spotykają ludzką rozpacz. Jezus wchodzi również w to trudne spotkanie. Bliskość Ojca może dojrzewać zarówno w chwilach modlitewnego pokoju, jak i wtedy, gdy trzeba zatroszczyć się o kogoś zmęczonego lub chorego. Słuchanie Jezusa prowadzi nas ku ludziom. Jego wezwanie do niesienia krzyża jest wymagające: mówi o wierności, która może kosztować.
Nie daje jednak nikomu prawa narzucać nam przemocy. Możemy kochać
i równocześnie szukać ochrony, stawiać granice oraz prosić o pomoc.
Uczniowie nie rozumieją wszystkiego i boją się pytać. My możemy przynieść Ojcu także niezrozumienie: „Tatusiu, pomóż mi usłyszeć Jezusa i rozpoznać mój następny krok”.

Wielkość wyraża się w przyjęciu drugiego człowieka

Łk 9,46–50

Kiedy uczniowie zastanawiają się, kto jest największy, Jezus stawia przy sobie dziecko. Później powstrzymuje ich przed zabranianiem działania komuś, kto nie należy do ich grona. Porównywanie potrafi zabierać wiele spokoju.
Kto jest ważniejszy, bardziej potrzebny, lepiej oceniany? Łatwo wtedy przeoczyć osobę stojącą tuż obok. Jezus kieruje uwagę ku przyjmowaniu człowieka, który nie daje prestiżu. Możemy zapytać, jak traktujemy tych, od których niczego nie potrzebujemy. Czy mają przy nas głos? Czy okazujemy im cierpliwość? Poznając serce Tatusia, możemy uczyć się także radości z dobra czynionego przez innych. Nie musimy być jego jedynym źródłem ani zawsze znajdować się w centrum.

Miłość potrzebuje odwagi i wolności od odwetu

Łk 9,51–62

Jezus zmierza do Jerozolimy. Gdy pewna miejscowość Go nie przyjmuje, uczniowie chcą sprowadzić na nią ogień. Jezus ich upomina. Następnie mówi kolejnym osobom o radykalnych wymaganiach pójścia za Nim. Odrzucenie boli i może budzić pragnienie ukarania drugiej strony. W tej scenie Jezus zatrzymuje taką reakcję. Uczniowie mają jeszcze uczyć się, że gorliwość religijna nie usprawiedliwia zemsty. Końcowe słowa rozdziału również nie są łatwe. Pokazują pierwszeństwo królestwa Bożego i powagę decyzji o naśladowaniu Jezusa. Warto pozwolić, by stawiały nam pytanie: co stale odkładam, choć wiem, że wymaga mojej odpowiedzi? Może dzisiaj będzie nią przeproszenie, uczciwa rozmowa albo rezygnacja z odwetu. Możemy prosić Ojca o odwagę do dobra, które już rozpoznajemy.

Zatrzymaj się na chwilę: Jaki jeden gest pomoże mi dzisiaj bardziej kochać, zamiast porównywać się lub walczyć o swoje znaczenie?

Modlitwa

Tatusiu, pomóż mi słuchać Jezusa i poznawać przez Niego Twoje serce. Przyjmij moje niewielkie siły i pokaż mi dobro, które mogę uczynić dzisiaj. Ucz mnie dostrzegać pomijanych, cieszyć się cudzym dobrem i odpowiadać na odrzucenie bez zemsty. Daj mi odwagę do trudnych, uczciwych decyzji. Niech nasza bliskość przemienia sposób, w jaki traktuję ludzi. Amen.

Myśl na dziś: Bliskość z Ojcem może wzrastać w prostych gestach troski i odważnych decyzjach miłości.

Komentarze

Skomentuj