Ewangelia Łukasza XXI – Ojciec, ku któremu mogę podnieść głowę

Są dni, kiedy wiadomości ze świata i własne troski sprawiają, że trudno spokojnie odetchnąć. Chcemy wiedzieć, co będzie dalej i czy poradzimy sobie z tym, co nadejdzie. Dwudziesty pierwszy rozdział Łukasza zawiera trudne zapowiedzi. Pośród nich Jezus zachęca swoich uczniów do odwagi, wytrwałości i modlitwy. Możemy czytać te słowa, przynosząc Ojcu nasz niepokój.

Jezus dostrzega to, co łatwo przeoczyć

Łk 21,1–4

Jezus zauważa ubogą wdowę składającą dwa drobne pieniążki. Zwraca uwagę, że oddała całe swoje utrzymanie, podczas gdy inni dawali z nadmiaru. Dla otoczenia jej dar mógł wydawać się niewielki. Jezus dostrzega jego rzeczywisty koszt. Możemy odnaleźć tu przypomnienie, że widoczny rezultat nie mówi wszystkiego o człowieku. Niekiedy za drobnym gestem stoi ogromny wysiłek: wizyta u chorego mimo zmęczenia, cierpliwa rozmowa, pomoc udzielona z niewielkich możliwości. Jednocześnie historia wdowy następuje tuż po ostrzeżeniu przed wykorzystywaniem wdów. Warto zachować tę wrażliwość: tekst nie daje prawa wymagać od potrzebujących ostatnich środków do życia. Przed Tatusiem możemy być szczere zarówno w hojności, jak i w potrzebie otrzymania pomocy. Nasze ograniczenia również zasługują na troskę.

Nie muszę podążać za każdym głosem, który budzi strach

Łk 21,5–24

Jezus zapowiada zniszczenie świątyni, wojny i prześladowania. Ostrzega przed ludźmi ogłaszającymi nadejście końca, a wobec oblężenia Jerozolimy poleca szukać schronienia. Ta mowa łączy zapowiedź losu Jerozolimy z szerszą perspektywą przyszłości. Niektóre jej szczegóły są różnie interpretowane; nie otrzymujemy tu prostego kalendarza, który można przykładać do kolejnych nagłówków wiadomości. Jezus zachęca do rozeznania. Możemy sprawdzać informacje i ograniczać to, co nieustannie podsyca lęk. Warto zapytać, czy po przeczytaniu kolejnej wiadomości potrafimy jeszcze zauważyć człowieka obok i zrobić coś dobrego. W tym rozdziale zaufanie idzie razem z działaniem chroniącym życie. Szukanie bezpieczeństwa, leczenia czy wsparcia może być odpowiedzialną odpowiedzią na zagrożenie. Możemy modlić się: „Tatusiu, pomóż mi odróżniać realne niebezpieczeństwo od strachu, który tylko odbiera mi siły”.

Nadzieja może trwać pośród trudności

Łk 21,12–33

Jezus mówi o pomocy w składaniu świadectwa i wzywa do wytrwałości. Zapowiada też śmierć części uczniów. Gdy mówi o przyjściu Syna Człowieczego, zachęca ich do podniesienia głowy w nadziei odkupienia. Obietnica Bożej opieki nie oznacza tutaj nietykalności. Jezus otwarcie mówi o cierpieniu. Nadzieja sięga jednak dalej niż to, co może odebrać człowiekowi przemoc i śmierć. Nie musimy udawać spokoju, którego nie czujemy. Możemy prosić Ojca o siłę na dzisiejszy dzień: do rozmowy, potrzebnej decyzji, przyjęcia pomocy. Podniesienie głowy może zaczynać się bardzo cicho. Od wyjścia na spacer, telefonu do życzliwej osoby albo modlitwy: „Tatusiu, trudno mi. Pomóż mi nie stracić nadziei”.

Czuwanie zostawia miejsce na życie

Łk 21,34–38

Jezus ostrzega przed sercem przeciążonym nadmiarem i troskami. Wzywa do czuwania oraz modlitwy. Rozdział kończy się obrazem ludzi przychodzących rano, by Go słuchać. Łatwo tak wypełnić dzień obowiązkami i niepokojem, że nie zostaje już przestrzeń na spotkanie — z Bogiem, z drugim człowiekiem, nawet z własnymi potrzebami. Możemy potraktować czuwanie jako zaproszenie do uważności. Zauważyć zmęczenie, zanim przerodzi się w rozdrażnienie. Usłyszeć bliską osobę. Zatrzymać się przy jednym zdaniu Ewangelii. Kilka spokojnych minut może pomóc nam wrócić do Ojca z prawdą o tym, co przeżywamy, i odnaleźć siłę do następnego kroku.

Zatrzymaj się na chwilę: Co dzisiaj obciąża moje serce i jakiej pomocy potrzebuję?

Modlitwa

Tatusiu, przynoszę Ci mój niepokój i troskę o bliskich. Pomóż mi patrzeć na rzeczywistość trzeźwo, szukać potrzebnej pomocy i nie oddawać całego dnia lękowi. Daj mi wytrwałość w dobru i uważność na ludzi. Kiedy tracę nadzieję, pomóż mi podnieść głowę ku Tobie. Ucz mnie modlitwy, w której mogę odetchnąć i szczerze opowiedzieć Ci o swoim życiu. Amen.

Myśl na dziś: Mogę przynieść Ojcu swój lęk i szukać z Nim siły na dzisiejszy krok.

Komentarze

Skomentuj