Ewangelia Marka XIII – Ojciec, któremu możemy ufać, gdy tracimy poczucie bezpieczeństwa

Są chwile, kiedy świat, który znaliśmy, zaczyna się chwiać. Zmienia się coś
w rodzinie, przychodzi trudna wiadomość, rozpada się plan, z którym wiązaliśmy nadzieję. Wtedy pytamy: co będzie dalej? Jak się przygotować? Na czym mogę się oprzeć? Trzynasty rozdział Ewangelii Marka dotyka takich pytań, choć jego pierwszym kontekstem jest zapowiedź zniszczenia świątyni i przyszłość uczniów Jezusa. Pojawiają się w nim obrazy wojen, prześladowań, ucieczki i przyjścia Syna Człowieczego. Nie jest to łatwy tekst. Chcemy czytać go uważnie, pozwalając, by przemawiały do nas także wezwania do zaufania, rozeznania i czuwania.

Ojciec pomaga nam zobaczyć, na czym opieramy bezpieczeństwo

Mk 13,1–4

Jeden z uczniów zachwyca się wielkością świątyni. Jezus zapowiada jej zburzenie. Później czterej uczniowie pytają Go na osobności, kiedy to nastąpi i po czym rozpoznają nadchodzące wydarzenia. Dla uczniów świątynia była czymś znacznie większym niż imponującą budowlą. Jej utrata oznaczała zachwianie znanego porządku religijnego i społecznego. Jezus dotyka więc miejsca, z którym mogło wiązać się ich poczucie trwałości. My również mamy swoje punkty oparcia.
Dom, pracę, oszczędności, zdrowie, bliskie relacje, wspólnotę. To dobra, o które warto się troszczyć. Trudność pojawia się wtedy, gdy oczekujemy od nich pewności, której nic przemijającego nie potrafi nam zapewnić. Ten fragment
nie mówi, że każda utrata jest zaplanowaną lekcją od Boga. Pozwala jednak zapytać, gdzie szukam ostatecznego oparcia. Czy potrafię przyjść do Ojca także wtedy, gdy coś ważnego się rozpada? Mogę przynieść Mu lęk bez obowiązku natychmiastowego znalezienia sensu wydarzeń.

Ojciec uczy rozeznania pośród głosów, które budzą lęk

Mk 13,5–8

Jezus rozpoczyna odpowiedź ostrzeżeniem przed zwiedzeniem. Mówi o ludziach występujących w Jego imię oraz o wojnach i katastrofach. Jednocześnie zaznacza, że same takie wydarzenia nie oznaczają jeszcze końca. To ważne, ponieważ lęk sprawia, że szczególnie mocno pragniemy jednoznacznych wyjaśnień.
Ktoś mówi z wielką pewnością, przedstawia gotowy scenariusz i obiecuje, że wie, co wydarzy się dalej. W chwili niepokoju łatwo przyjąć taką pewność jako ratunek. Jezus zachęca uczniów do uważności. Nie każe wierzyć każdemu, kto posługuje się Jego imieniem. Możemy więc pytać, czy słowa, których słuchamy, pomagają nam pozostać przy Ewangelii. Czy prowadzą ku prawdzie, odpowiedzialności i miłości? Czy może podporządkowują nasze życie strachowi
i osobie, która twierdzi, że tylko ona zna odpowiedź? Wezwanie, by się nie trwożyć, nie musi oznaczać zakazu odczuwania lęku. Możemy się bać i jednocześnie uczyć się, żeby strach nie podejmował za nas wszystkich decyzji. Przy Ojcu jest miejsce na szczere: „Nie umiem zachować spokoju. Pomóż mi rozpoznać, czego warto słuchać”.

Ojciec nie pozostawia uczniów wyłącznie z ich własną siłą

Mk 13,9–13

Jezus zapowiada uczniom prześladowania i bolesne podziały. Mówi również
o świadectwie, głoszeniu Ewangelii i pomocy Ducha Świętego w chwili, gdy będą musieli przemówić. Nie daje im obietnicy, że wierność ochroni ich przed każdą krzywdą. Mówi uczciwie o trudnościach. Jednocześnie kieruje ich uwagę ku pomocy, której nie muszą wytworzyć własnym wysiłkiem. Możemy odnaleźć tutaj zaproszenie do zaufania na dzisiaj. Często próbujemy już teraz udźwignąć wszystkie możliwe przyszłe sytuacje. Układamy odpowiedzi na rozmowy, które jeszcze się nie odbyły, i przeżywamy zdarzenia, które być może nigdy nie nastąpią. Przygotowanie bywa potrzebne, ale ma swoje granice. Słowa Jezusa pozwalają powierzać Ojcu także to, czego jeszcze nie znamy. Nie oznacza to rezygnacji
z rozsądku ani szukania wsparcia. Możemy planować, korzystać z pomocy i modlić się, uznając, że nie wszystko da się przewidzieć. Warto również pamiętać, że nie każda krytyka jest prześladowaniem z powodu wiary. Czasem ktoś słusznie wskazuje nasz błąd. Wierność Jezusowi obejmuje gotowość słuchania prawdy
o własnym postępowaniu.

Ojciec troszczy się o życie ludzi pośród zagrożenia

Mk 13,14–23

Jezus mówi o grożącym spustoszeniu i wzywa mieszkańców Judei do ucieczki. Wspomina szczególnie trudne położenie kobiet w ciąży i karmiących oraz warunki, które mogłyby utrudnić ocalenie. Ponawia też ostrzeżenie przed fałszywymi mesjaszami. Te słowa mają konkretny kontekst: Judeę, świątynię
i nadchodzące zagrożenie. Nie powinniśmy odrywać ich od tego miejsca
i automatycznie przypisywać każdej współczesnej katastrofie. Możemy natomiast zatrzymać się przy tym, że Jezus nakazuje uciekać. Wierność nie polega tutaj na pozostaniu za wszelką cenę. Życie wymaga ochrony. W Jego słowach widzimy również uwagę na tych, którym będzie najtrudniej się przemieszczać i szukać schronienia. To ważna perspektywa dla naszych relacji i wspólnot. Gdy pojawia się niebezpieczeństwo, potrzebujemy pytać o osoby najbardziej narażone. Kto nie może sam wyjść? Kto potrzebuje transportu, opieki, informacji albo bezpiecznego miejsca? Możemy też przyjąć prostą prawdę: szukanie bezpieczeństwa nie musi być brakiem zaufania do Boga. Modlitwa może towarzyszyć działaniu, które chroni życie.

Ojciec daje nadzieję, że rozproszenie nie jest ostatnim słowem

Mk 13,24–27

Po obrazach ucisku Jezus mówi o przyjściu Syna Człowieczego i zgromadzeniu wybranych. Posługuje się językiem prorockim, pełnym kosmicznych obrazów.
To język, który opisuje wydarzenia przekraczające zwyczajną miarę. Nawiązuje do wcześniejszych tekstów biblijnych. Warto czytać go jako taki, zamiast próbować zamienić każdy obraz w szczegółową prognozę. Pośród wstrząsów pojawia się zgromadzenie. Ludzie rozproszeni nie pozostają poza zasięgiem działania Boga.
W perspektywie Ojcowskiego Serca możemy rozważać nadzieję na ocalenie
i wspólnotę, których sami nie potrafimy zapewnić. Nie usuwa to bólu opisanego wcześniej. Nadzieja nie wymaga zapomnienia o cierpiących. Pozwala jednak wierzyć, że zło i chaos nie mają pełnej władzy nad przyszłością. Możemy powierzać Ojcu także własne poczucie rozproszenia: rodzinę żyjącą daleko od siebie, więzi przerwane przez konflikt, historię, której nie umiemy uporządkować.
Ten fragment nie obiecuje natychmiastowego rozwiązania każdej sytuacji.
Kieruje nas ku Temu, który potrafi zgromadzić.

Ojciec nie wymaga od nas znajomości całego kalendarza przyszłości

Mk 13,28–32

Jezus mówi o rozpoznawaniu zmian, przywołując figowiec. Zapewnia o trwałości swoich słów. Jednocześnie wyraźnie mówi, że dnia i godziny nie zna nikt poza Ojcem. W tym fragmencie pojawia się również zdanie o „tym pokoleniu”.
To jeden z trudnych punktów rozdziału. Czytelnicy różnie rozumieją związek zapowiedzi dotyczących Jerozolimy z obrazami ostatecznego przyjścia Chrystusa. Nie trzeba udawać, że wszystkie szczegóły są oczywiste. Ważne, by zachować oba elementy tekstu: wezwanie do rozeznania i uznanie granic naszej wiedzy. Nieznajomość terminu nie jest zaniedbaniem, które musimy naprawić kolejnymi obliczeniami. Jezus sam pozostawia tę wiedzę Ojcu. Możemy uczyć się żyć odpowiedzialnie bez posiadania pełnej mapy przyszłości.
Dla serca przyzwyczajonego do kontroli może to być trudne. Zaufanie oznacza czasem zgodę na zdanie: „Nie wiem, co będzie dalej, ale mogę zrobić dobry krok dzisiaj”.

Ojciec zaprasza do czuwania w codziennym życiu

Mk 13,33–37

Rozdział kończy się obrazem domu, którego właściciel wyjechał, powierzając ludziom zadania. Jezus wzywa do czuwania. Warto zauważyć, że w tym domu każdy ma coś do zrobienia. Oczekiwanie nie jest pustym czasem. Możemy odczytywać je jako gotowość do wiernego życia pośród zwyczajnych obowiązków. Czuwanie może oznaczać uwagę na własne serce. Czy staję się obojętna? Czy odkładam rozmowę, która mogłaby pomóc komuś bliskiemu? Czy przyzwyczaiłam się do niesprawiedliwości tak bardzo, że przestałam ją zauważać? Może również oznaczać powrót do tego, co proste: modlitwy, uczciwej pracy, troski o człowieka, odpoczynku potrzebnego do zachowania sił. Nie wymaga ciągłego napięcia ani śledzenia każdej wiadomości jako możliwego znaku końca. W świetle całego rozdziału czujność łączy rozeznanie, zaufanie i odpowiedzialność za powierzone życie.

Co ten rozdział odsłania z Ojcowskiego Serca?

Patrząc na Jezusa, widzimy troskę, która mówi prawdę o trudnościach
i przygotowuje uczniów do ich przeżywania. Ostrzega przed zwiedzeniem, zapowiada pomoc Ducha Świętego i wskazuje konieczność ochrony życia.
Pośród obrazów rozpadu pozostawia nadzieję zgromadzenia oraz zapewnienie
o trwałości swojego słowa. Ten rozdział nie odpowiada na każde pytanie
o przyszłość. Pomaga jednak zobaczyć, jak możemy w niej żyć: uważnie, z troską
o słabszych i bez oddawania całego serca lękowi. Ojciec zna to, czego my jeszcze nie widzimy. Możemy powierzyć Mu jutro i pozostać obecni w dzisiejszym dniu.

Od potrzeby przewidzenia wszystkiego do zaufania dziecka

Mogę powiedzieć Ojcu, co zachwiało moim poczuciem bezpieczeństwa.
Mogę sprawdzać głosy, których słucham, zamiast przyjmować każdą głośną zapowiedź.
Mogę szukać pomocy i chronić życie swoje oraz innych.
Mogę uznać granice własnej wiedzy o przyszłości.
Mogę żyć nadzieją, choć nadal mam pytania.
Mogę czuwać, wykonując z miłością to, co zostało mi dzisiaj powierzone.
Zaufanie może dojrzewać w sercu, które nadal się boi, ale nie chce już pozwalać,
by lęk prowadził je we wszystkim.

Pytania do serca

Wybierz jedno pytanie i pozostań z nim przez chwilę.

Co najbardziej zachwiało ostatnio moim poczuciem bezpieczeństwa?
Jakie głosy zwiększają mój lęk, a jakie pomagają mi myśleć jasno?
Czy próbuję już dziś udźwignąć przyszłość, której jeszcze nie znam?
Kto obok mnie potrzebuje ochrony lub konkretnego wsparcia?
Co chciałabym powierzyć Ojcu, zamiast nieustannie to kontrolować?
Jakie dobre zadanie czeka na mnie w dzisiejszym dniu?
Gdzie potrzebuję odzyskać uważność na człowieka?

Modlitwa

Ojcze, przynoszę Ci mój lęk przed przyszłością. Wiadomości, które mnie niepokoją, i sprawy, których nie potrafię przewidzieć. Ty znasz także to, czego nie umiem dobrze nazwać. Pomóż mi słuchać Jezusa z uwagą. Ucz mnie rozpoznawać prawdę i nie ulegać głosom, które wykorzystują strach. Daj mi rozsądek w trosce
o bezpieczeństwo oraz odwagę szukania pomocy, gdy jej potrzebuję. Otwórz moje oczy na ludzi szczególnie narażonych. Pokaż mi, co mogę dla nich zrobić. Pomóż przyjąć granice mojej wiedzy i możliwości. Powierzam Ci jutro. Daj mi siłę na dzisiaj: do modlitwy, uczciwości, pracy i miłości. Niech moje czuwanie będzie gotowością serca, które potrafi słuchać i odpowiadać na dobro. Amen.

Myśl na dziś: Nie muszę znać całej przyszłości, aby powierzyć ją Ojcu i z miłością przeżyć dzisiejszy dzień.

Komentarze

Dodaj komentarz