zrozumiecbiblie.com

Ojcowskie Serce Boga ukazane w Biblii – rozdział po rozdziale

XXV Mateusza

Dwudziesty piąty rozdział Ewangelii Mateusza prowadzi nas przez trzy obrazy: oczekiwanie na oblubieńca, odpowiedzialność za powierzony majątek i spotkanie z Królem, który rozpoznaje dobro okazane najmniejszym.
W każdym z nich pojawia się pytanie o to, jak żyjemy w czasie, który został nam dany. Są tutaj słowa radości i przyjęcia. Są również zamknięte drzwi, rozliczenie
i sąd. Nie warto pomijać żadnego z tych tonów. Jezus mówi o miłości, która zaprasza do spotkania i traktuje poważnie naszą odpowiedź.
W świetle ojcowskiego serca ten rozdział pyta, czy pozwalamy otrzymanemu dobru stawać się żywą relacją, wiernością i troską o człowieka.
Możemy czytać go z modlitwą: „Ojcze, pomóż mi usłyszeć Twoje wezwanie bez uciekania w lęk. Pokaż mi, jak dzisiaj odpowiedzieć miłością”.

Ojciec zaprasza do oczekiwania, które ma w sobie pragnienie spotkania

Pierwsza przypowieść przedstawia dziesięć panien oczekujących na pana młodego. Jego przyjście się opóźnia. Warto zauważyć, że celem oczekiwania jest uczta weselna — spotkanie i udział w radości. Łatwo przeżywać wiarę wyłącznie jako przygotowanie do kontroli. Sprawdzamy, czy zrobiliśmy wystarczająco dużo, i zastanawiamy się, czego jeszcze może nam zabraknąć. Obraz oblubieńca pozwala wrócić do osobowego wymiaru wiary. Czekamy na Kogoś. Uczymy się poznawać Jezusa, słuchać Go i odpowiadać na Jego obecność. Czasem jednak oczekiwanie trwa długo. Modlitwa staje się trudniejsza, odpowiedź nie przychodzi,
a codzienność traci dawny blask. Przed Ojcem możemy mówić także o zmęczeniu czekaniem. Możemy prosić, aby podtrzymywał w nas pragnienie bliskości wtedy, gdy nie towarzyszy mu już pierwsze poruszenie.

Ojciec zna nasze zmęczenie

W przypowieści zasypiają wszystkie panny. Różnica dotyczy przygotowania oliwy, a nie samego zaśnięcia. Ten szczegół pomaga ostrożniej rozumieć wezwanie do czuwania. Nie chodzi o życie w nieustannym napięciu, jakby każda chwila odpoczynku była zaniedbaniem Boga. Człowiek ma ciało, ograniczoną uwagę
i potrzebę snu. W duchowym zastosowaniu możemy zobaczyć zaproszenie
do takiego życia, w którym wiara ma oparcie głębsze niż chwilowy zapał. Potrzebujemy powracania do modlitwy, słowa Jezusa, wspólnoty i konkretnych decyzji miłości. Tak dojrzewa odpowiedź, która trwa także w zwyczajnych dniach. Zmęczenie nie przekreśla wierności. Potrzebujemy jednak troszczyć się o to, czym żywi się nasze serce. Warto zapytać, czy dajemy sobie przestrzeń na odnowienie więzi z Bogiem, czy próbujemy przeżyć kolejne miesiące wyłącznie wspomnieniem dawnych doświadczeń.

Ojciec zaprasza do odpowiedzi, której nikt nie przeżyje za nas

W decydującym momencie brak przygotowania nie zostaje uzupełniony przez innych. Jezus nie wyjaśnia wprost, co oznacza każdy szczegół przypowieści.
Oliwę różnie odczytywano w tradycji chrześcijańskiej. Główne wezwanie dotyczy jednak rzeczywistej gotowości na spotkanie. Możemy otrzymywać ogromną pomoc od ludzi. Ktoś może się za nas modlić, wspierać nas i cierpliwie towarzyszyć. Nadal jednak pozostaje przestrzeń osobistej odpowiedzi.
Nikt nie zaufa za nas. Nikt nie przeprosi w naszym imieniu za krzywdę, do której sami nie chcemy się przyznać. Nikt nie zastąpi naszej decyzji, aby zwrócić się ku Bogu. Obraz zamkniętych drzwi jest poważnym ostrzeżeniem przed odkładaniem tej odpowiedzi bez końca. Dzisiejszy mały krok ma znaczenie, ponieważ jest rzeczywistą odpowiedzią serca. Może to być modlitwa po długiej przerwie, uczciwa rozmowa albo podjęcie dobra, które od dawna odkładamy.

Ojciec powierza dobro z uwzględnieniem naszych możliwości

W kolejnej przypowieści słudzy otrzymują różne części majątku, stosownie do swoich zdolności. Talent oznacza tutaj dużą wartość pieniężną. Dopiero
w duchowym zastosowaniu możemy odnieść powierzony majątek także
do możliwości, czasu, umiejętności i odpowiedzialności. W tym obrazie warto zauważyć sam fakt powierzenia. Słudzy otrzymują coś, o co mają się zatroszczyć. Ich sytuacja nie jest jednakowa. My również nie zaczynamy z tego samego miejsca. Różnią nas zdrowie, doświadczenia, wsparcie, zasoby i możliwości działania. Porównywanie samych rezultatów może więc głęboko zniekształcać obraz człowieka. Możemy pytać Ojca o wierność w naszym własnym życiu, z jego rzeczywistymi możliwościami i ograniczeniami. Nie musimy wykonywać cudzej drogi. Potrzebujemy zobaczyć dobro, które dzisiaj możemy przyjąć i przekazać dalej.

Ojciec zaprasza do wierności, która prowadzi
do radości

Słudzy, którzy pomnożyli powierzony majątek, otrzymują taką samą pochwałę
i zaproszenie do radości pana. Ich wyniki różnią się wielkością. Uznanie dotyczy wierności. To ważna perspektywa dla osób, które stale czują, że robią za mało, ponieważ ktoś obok może więcej. Wierność chorego człowieka może wyglądać inaczej niż wierność osoby zdrowej. Rodzic małego dziecka ma inny rytm życia niż ktoś dysponujący dużą ilością czasu. Niewidoczny wysiłek bywa ogromny. Możemy przynosić Ojcu nasze rzeczywiste życie, bez przeliczania go na cudze osiągnięcia. Wierność może mieć postać cichego dobra, którego inni prawie
nie zauważają. W przypowieści jej owocem jest również radość. Warto pozwolić sobie zatrzymać się przy nadziei spotkania, w którym dobro zostaje rozpoznane.

Ojciec pozwala nam przyjrzeć się obrazowi Boga, który nosimy

Trzeci sługa wyjaśnia swoją bezczynność lękiem i przekonaniem o surowości pana. Jego wypowiedź jest częścią przypowieści. Nie powinniśmy bez zastrzeżeń uznawać jej za pełny opis charakteru Boga. Możemy jednak dostrzec, jak silnie wyobrażenie o tym, komu odpowiadamy, wpływa na nasze decyzje.
Jeśli spodziewamy się przede wszystkim oskarżenia, łatwo zacząć unikać działania. Myślimy: lepiej nie próbować, żeby nie popełnić błędu. Lepiej niczego nie odsłaniać, żeby nie zostać zawstydzonym. W relacji z Ojcem możemy nazwać ten lęk. „Boję się, że nigdy nie będziesz zadowolony”. „Trudno mi uwierzyć, że mogę się uczyć”. „Nie wiem, czy mój obraz Ciebie nie pochodzi z relacji, w których ciągle mnie oceniano”. Poznawanie Jezusa może stopniowo przemieniać sposób,
w jaki oczekujemy spotkania z Bogiem. Miłość daje odwagę do odpowiedzi, która nie jest wolna od ryzyka pomyłki, ale pozostaje otwarta na naukę i korektę.

Ojciec traktuje powierzony dar poważnie

Przypowieść kończy się surowym rozliczeniem sługi, który zakopał majątek.
Nie należy pomijać tego ostrzeżenia. Powierzone dobro wiąże się
z odpowiedzialnością. Jednocześnie nie jest to podstawa do potępiania osób, których działanie ograniczają choroba, depresja, niepełnosprawność czy doświadczenie przemocy. Przypowieść nie daje nam prawa do wydawania wyroku na podstawie czyjejś widocznej produktywności. W osobistym rachunku sumienia możemy natomiast pytać, gdzie świadomie uchylamy się od dobra, które jest możliwe. Czy odkładam pomoc, choć mogę jej udzielić? Czy chronię wygodę kosztem innych? Czy moje „nie potrafię” zawsze opisuje rzeczywistość?
Ojciec zaprasza do uczciwego rozpoznania zarówno granic, jak
i odpowiedzialności. Czasem pierwszym krokiem będzie działanie. Innym razem poproszenie o pomoc, która pozwoli je podjąć.

Ojciec przygotowuje dziedzictwo, do którego zaprasza

W obrazie sądu Król zaprasza błogosławionych Ojca do królestwa przygotowanego od założenia świata. Pośród powagi tej sceny wybrzmiewa język daru i przygotowania. W perspektywie ojcowskiego serca możemy zatrzymać się przy myśli, że Boży zamiar życia i wspólnoty sięga głębiej niż nasze dzisiejsze zmagania. Nie wyjaśnia to wszystkich dróg człowieka. Nie usuwa też odpowiedzialności, o której mówi cały rozdział. Pozwala jednak widzieć przyszłość także jako zaproszenie do udziału w dobru Boga. Nasze oczekiwanie może mieć w sobie nadzieję spotkania z Ojcem. Możemy prosić, aby ta nadzieja pomagała nam wybierać miłość również wtedy, gdy jej owoce pozostają ukryte.

Ojciec pokazuje, jak blisko Syna jest człowiek potrzebujący

Król utożsamia dobro okazane najmniejszym braciom z dobrem okazanym Jemu. Wśród interpretatorów istnieją różnice co do zakresu określenia „najmniejsi bracia”: część odnosi je szczególnie do potrzebujących uczniów i posłańców Jezusa, inni odczytują je szerzej, jako wskazanie na cierpiących. W świetle całej Ewangelii wezwanie do miłosierdzia wobec potrzebujących pozostaje wyraźne.
Ta scena prowadzi nas bardzo blisko codzienności. Głód potrzebuje jedzenia. Pragnienie — wody. Samotność chorego — obecności. Człowiek pozbawiony bezpieczeństwa potrzebuje przyjęcia i ochrony. Możemy szukać wielkich sposobów służenia Bogu, a przeoczyć potrzebę znajdującą się obok.
Miłość do Jezusa znajduje konkretny wyraz w tym, jak traktujemy człowieka zależnego od cudzej troski. Czasem świętym miejscem spotkania staje się kuchnia, szpitalny pokój, rozmowa telefoniczna albo drzwi otwarte przed kimś samotnym.

Ojciec dostrzega dobro, które nie szukało uznania

Sprawiedliwi są zaskoczeni. Nie pamiętają, aby spotkali Króla w opisanych sytuacjach. Ten szczegół jest bardzo poruszający. Ich pomoc nie wynikała
z rozpoznania kogoś ważnego. Odpowiedzieli na ludzką potrzebę.
Możemy zobaczyć tutaj piękno miłości, która nie prowadzi rachunku przyszłych korzyści. Ktoś jest głodny, więc otrzymuje posiłek. Ktoś jest sam, więc ktoś przy nim zostaje. W życiu wielu ludzi istnieje takie ciche dobro. Nikt go nie opisuje. Nie trafia na zdjęcia. Bywa powtarzane przez lata. Zwyczajna troska ma przed Bogiem znaczenie, nawet jeśli nie przynosi ludzkiego uznania. Warto pozwolić, aby ta prawda podtrzymywała osoby opiekujące się bliskimi, pracujące uczciwie
i cierpliwie obecne przy innych.

Ojciec upomina się także o dobro, którego zabrakło

Druga część sceny sądu odsłania powagę zaniedbania potrzebujących.
Nie pojawia się jedynie pytanie o wyrządzoną krzywdę. Pojawia się także pytanie o brak odpowiedzi na cudzy głód, chorobę i opuszczenie. To wymagające wezwanie. Miłość potrzebuje działania. Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Nie każdą potrzebę rozpoznamy i nie każdej potrafimy zaradzić. Warto jednak pytać, gdzie nasze możliwości spotykają się z czyjąś potrzebą, a my świadomie odwracamy wzrok. Obojętność może sprawić, że człowiek pozostanie sam
z cierpieniem, któremu mogliśmy choć trochę ulżyć. Czułe serce nie oznacza przejęcia wszystkich ciężarów. Oznacza gotowość do odpowiedzi: samodzielnej pomocy, zaproszenia innych lub wskazania dostępnego wsparcia. Surowe zakończenie rozdziału przypomina, że sposób traktowania ludzi ma znaczenie wieczne. Nie daje nam prawa do orzekania o ostatecznym losie konkretnych osób. Kieruje nas ku własnej odpowiedzialności.

Co XXV rozdział Ewangelii Mateusz mówi o Sercu Ojca?

Czytany w świetle Jezusa objawiającego Ojca, ten rozdział pomaga poznawać Boga, który:

  • zaprasza do spotkania i radości;
  • wzywa do osobistej odpowiedzi;
  • powierza nam dobro;
  • dostrzega wierność;
  • pomaga nam przyjrzeć się lękowi i bierności;
  • traktuje odpowiedzialność poważnie;
  • nadaje wielkie znaczenie trosce o najmniejszych;
  • upomina się o człowieka pozostawionego bez pomocy.

Od mentalności sieroty do serca dziecka

„Mentalność sieroty” opisuje tutaj poczucie, że trzeba nieustannie udowadniać swoją wartość i chronić się przed odrzuceniem.
Mentalność sieroty mówi: „Muszę być stale napięty, żeby niczego nie przeoczyć”.
Serce dziecka mówi: „Mogę troszczyć się o wierność i przyjmować potrzebny odpoczynek”.
Mentalność sieroty mówi: „Moje życie jest mniej warte, bo otrzymałem mniej”.
Serce dziecka mówi: „Mogę odpowiadać na dobro w granicach moich rzeczywistych możliwości”.
Mentalność sieroty mówi: „Lepiej nie próbować, bo mogę zawieść”.
Serce dziecka mówi: „Mogę zrobić krok, uczyć się i prosić o pomoc”.
Mentalność sieroty mówi: „Liczy się tylko to, co wielkie i widoczne”.
Serce dziecka mówi: „Zwyczajna troska również ma znaczenie przed Ojcem”. Mentalność sieroty mówi: „Muszę uratować wszystkich”.
Serce dziecka mówi: „Mogę rozpoznawać odpowiedzialność, która rzeczywiście należy do mnie”.
Mentalność sieroty mówi: „Najpierw muszę zasłużyć, żeby się zbliżyć”.
Serce dziecka mówi: „Mogę przychodzić do Boga i pozwalać, aby Jego miłość przemieniała moje życie”.
Ważne pytanie tego rozdziału brzmi: „Jaką odpowiedź miłości mogę dać dzisiaj — Bogu i człowiekowi, którego potrzeba znalazła się blisko mnie?”

Pytania do osobistej refleksji

  • Czy oczekiwanie na Boga kojarzy mi się bardziej z bliskością,
    czy z nieustannym sprawdzaniem siebie?
  • Co pomaga mi podtrzymywać żywą relację z Jezusem?
  • Jaką odpowiedź odkładam?
  • Jakie dobro zostało mi powierzone?
  • Czy porównuję swoje możliwości z cudzymi?
  • Jaki obraz Boga ujawnia się w moim lęku przed działaniem?
  • Kto potrzebuje dziś konkretnej pomocy, którą mogę ofiarować?
  • Czy potrafię dostrzec wartość własnej cichej wierności?
  • Gdzie potrzebuję przestać odwracać wzrok?

Modlitwa

Ojcze, dziękuję Ci za życie i dobro, które mi powierzasz. Pomóż mi przyjmować je z wdzięcznością i odpowiadać na nie z miłością. Ucz mnie oczekiwania na Jezusa bez nieustannego napięcia. Podtrzymuj pragnienie bliskości także wtedy, gdy jestem zmęczony i trudno mi się modlić. Przynoszę Ci lęk przed pomyłką
i odrzuceniem. Pokazuj mi swoje Serce w Jezusie. Pomóż mi rozpoznawać moje możliwości, przyjmować ograniczenia i podejmować odpowiedzialność.
Otwórz moje oczy na człowieka potrzebującego. Daj mi serce, które umie się zatrzymać, ręce gotowe do pomocy i pokorę, aby współpracować z innymi.
Niech moja wiara staje się obecnością, uczciwością i zwyczajną troską.
Prowadź mnie ku radości spotkania z Tobą. Amen.

Komentarze

Dodaj komentarz