Dwudziesty czwarty rozdział Ewangelii Mateusza może budzić niepokój.
Jezus mówi o zburzeniu świątyni, wojnach, prześladowaniu, zwiedzeniu i swoim przyjściu. Pojawiają się obrazy wstrząsające tym, co wydawało się trwałe.
Jak pośród tych słów rozpoznać czułe Serce Ojca? Możemy zacząć od zauważenia, że Jezus przygotowuje uczniów. Ostrzega przed manipulacją, zachęca do wytrwałości, dostrzega szczególnie narażonych i wskazuje, jak żyć w oczekiwaniu. Boża troska nie zawsze przychodzi w słowach o spokoju. Czasem wyraża
się w przygotowaniu nas na trudność i pokazaniu, co warto ocalić w sercu.
W rozdziale splatają się zapowiedzi dotyczące Jerozolimy oraz przyjścia Syna Człowieczego. Chrześcijanie różnie rozumieją granice między tymi perspektywami. Warto zachować pokorę wobec szczegółów.
Sam Jezus podkreśla, że uczniowie nie znają dnia ani godziny.
Możemy więc czytać ten tekst z pytaniem: jak pozostać wiernym, uważnym
i kochającym pośród świata, którego nie potrafimy kontrolować?
Ojciec pomaga nam szukać oparcia głębszego niż to, co widzialne
Jezus zapowiada zniszczenie świątyni. Uczniowie pytają o przyszłość.
Dla żydowskich uczniów świątynia była sercem życia religijnego — miejscem kultu i szczególnym znakiem obecności Boga pośród Jego ludu. Zapowiedź jej zburzenia dotykała więc czegoś znacznie głębszego niż utrata budowli.
Mogła rodzić bolesne pytania: czy Bóg nas opuścił? Co stanie się z naszą więzią
z Nim, kiedy zabraknie miejsca tak mocno związanego z Jego obecnością?
Nie wszyscy musieli przeżywać to jednakowo. W żydowskiej wierze istniała przecież także pamięć wygnania i szukania Boga z dala od świątyni.
Mimo to zagrożenie jej utratą mogło wstrząsać samymi podstawami poczucia bezpieczeństwa. Kiedy znika widzialny znak bliskości Boga, serce może poczuć się tak, jakby znikał sam Bóg. Również w naszym życiu istnieją miejsca, osoby
i doświadczenia, przez które łatwiej nam było rozpoznawać Jego troskę.
Dom, wspólnota, obecność kogoś bliskiego, ustalony rytm modlitwy.
Kiedy je tracimy, możemy czuć się duchowo bezdomni. Takiego bólu nie trzeba pośpiesznie uciszać. Możemy opowiedzieć Ojcu, że wraz ze stratą zachwiało się również nasze zaufanie. W tej scenie Jezus mówi uczniom o nadchodzącym zburzeniu, pozostając z nimi w rozmowie. Mogą przyjść do Niego ze swoim niepokojem i pytaniami. W duchowym odczytaniu jest w tym ważna nadzieja: nawet gdy dotychczasowe oparcie zostaje zachwiane, nadal możemy zwracać się ku Niemu. Poczucie opuszczenia jest prawdziwym bólem, ale samo w sobie nie rozstrzyga o nieobecności Ojca. Nie musimy od razu rozumieć całej sytuacji. Możemy zacząć od modlitwy: „Ojcze, tracę coś, przez co doświadczałem Twojej bliskości. Boję się, że zostanę sam. Pomóż mi rozpoznawać Twoją obecność także na tej nieznanej drodze”.
Ojciec ostrzega przed tymi, którzy wykorzystują lęk
Jezus wielokrotnie przestrzega przed fałszywymi mesjaszami i prorokami.
W czasach niepewności szczególnie pragniemy kogoś, kto wszystko wyjaśni
i obieca bezpieczeństwo. Łatwiej wtedy zaufać głosowi mówiącemu z wielką pewnością. Nie każda pewność jest jednak prawdą. Niezwykłe doświadczenie, silne emocje czy opowieść o znakach same w sobie nie rozstrzygają
o wiarygodności nauczyciela. Ojcowska troska obejmuje uczenie nas rozeznawania. Możemy sprawdzać nauczanie w świetle całej Ewangelii.
Pytać o uczciwość, odpowiedzialność i sposób traktowania ludzi. Zauważać,
czy ktoś prowadzi nas ku Chrystusowi, czy uzależnia od siebie. Nie musimy oddawać swojego zaufania każdemu, kto przemawia w imieniu Boga. Możemy dać sobie czas, zadawać pytania i szukać mądrej pomocy. Pośpiech wymuszany strachem rzadko sprzyja spokojnemu rozeznaniu.
Ojciec uczy nas żyć, kiedy docierają trudne wiadomości
Jezus mówi o wojnach i katastrofach, a jednocześnie przestrzega przed trwogą oraz pochopnym uznawaniem ich za koniec. Warto zatrzymać się przy Jego wezwaniu, aby się nie trwożyć. Jezus wie, jak mocno trudne wydarzenia mogą poruszyć człowieka. Troszczy się więc również o serce uczniów — o to, czy pośród niepewności pozostaną otwarci na Boga, czy pozwolą, aby lęk przesłonił im wszystko. Te słowa są bliskie naszej codzienności. Docierają do nas obrazy cierpienia z wielu miejsc świata. Czasem nosimy w sobie więcej lęku, niż potrafimy nazwać. Myślami wybiegamy w przyszłość, próbując przygotować się
na wszystko, co mogłoby się wydarzyć. Wezwanie Jezusa nie oznacza obojętności wobec krzywdy ani zakazu odczuwania strachu. Możemy się bać i jednocześnie zwracać ku Ojcu. Samo pojawienie się lęku nie przekreśla naszego zaufania.
Jezus zaprasza, abyśmy pośród tego, co budzi trwogę, nadal powierzali serce Bogu. Tak możemy odczytać te słowa w świetle ojcowskiej troski: nie musimy samotnie dźwigać całej niepewności. Możemy opowiadać Ojcu o tym, co nas przeraża,
i prosić, aby prowadził nasze myśli, decyzje oraz reakcje. Całkowite powierzenie się Bogu dojrzewa właśnie w takich chwilach.
Ojciec pragnie, aby nasze serce nie ostygło
Pośród zapowiedzi prześladowań Jezus wskazuje niebezpieczeństwo osłabnięcia miłości pod wpływem narastającego zła. To jedno z najbardziej osobistych ostrzeżeń tego rozdziału. Cierpienie może nas zmęczyć. Zawód może sprawić,
że przestaniemy ufać. Powtarzająca się niesprawiedliwość może obudzić przekonanie, że czułość jest naiwnością, a dobro nie ma sensu. Wtedy serce zaczyna się zamykać. Nie każdy brak emocji oznacza, że miłość wygasła.
Człowiek wyczerpany może potrzebować odpoczynku, wsparcia i czasu.
Warto jednak zauważać moment, w którym zaczynamy świadomie pielęgnować pogardę albo cieszyć się cudzą krzywdą. Pośród trudnych czasów jednym
z najważniejszych zadań jest troska o zdolność kochania. Możemy prosić Ojca
o serce, które potrafi stawiać granice i nadal widzieć człowieka. O odwagę do dobra bez udawania, że zło jest małe.
Ojciec pomaga nam trwać krok po kroku
Jezus łączy wytrwanie z nadzieją zbawienia i zapowiada głoszenie Ewangelii wszystkim narodom. Wytrwałość może kojarzyć się z nadzwyczajną siłą.
W codzienności często wygląda znacznie ciszej. To kolejna uczciwa decyzja. Powrót do modlitwy po trudnym tygodniu. Poproszenie o pomoc, zamiast samotnego pogrążania się w rozpaczy. Powstrzymanie się od odwetu.
Możemy nie czuć się dzielni, a jednak pozostawać wierni. Wytrwałość może oznaczać dzisiejszy krok podjęty z pomocą Boga i ludzi. Nie musimy już teraz posiadać siły na wszystkie przyszłe trudności. Możemy prosić o to, czego potrzebujemy na obecny dzień. Ewangelia pozostaje przy tym dobrą nowiną, którą można przekazywać również przez cierpliwą obecność i konkretne miłosierdzie.
Ojciec dostrzega tych, którym najtrudniej uciekać
W zapowiedzi ucisku Jezus mówi o ucieczce i szczególnie zauważa kobiety brzemienne oraz karmiące. Pośród wielkich wydarzeń pojawiają się bardzo konkretne ludzkie ciała i ograniczenia. Ktoś nie może biec szybko. Ktoś niesie dziecko. Ktoś potrzebuje schronienia, ciepła i pomocy w drodze. W tej uważności możemy rozpoznawać czułość Boga. Nie ginie ona pośród poważnych ostrzeżeń. Także nasza troska powinna uwzględniać to, że ludzie nie mają jednakowych możliwości. To samo zagrożenie oznacza coś innego dla osoby zdrowej, chorej, starszej czy odpowiedzialnej za małe dziecko. Ojciec uczy nas zauważać tych, których ograniczenia zwiększają ich bezbronność. Samo polecenie ucieczki przypomina również, że szukanie bezpieczeństwa może być właściwą odpowiedzią. Wiara nie wymaga pozostawania w zagrożeniu, kiedy można chronić życie.
Ojciec nie pozostawia historii wyłącznie w rękach przemocy
Jezus mówi o ograniczeniu czasu ucisku, swoim przyjściu i zgromadzeniu wybranych. Język tej części jest podniosły i pełen obrazów znanych z proroków. Wyraża sąd, władzę Syna Człowieczego oraz nadzieję zgromadzenia Jego ludu. Nie otrzymujemy obietnicy, że każdy wierzący uniknie cierpienia. Wcześniejsze słowa o prześladowaniu nie pozwalają na taki wniosek. Możemy jednak rozpoznawać nadzieję, że zło nie posiada ostatecznej władzy nad przyszłością.
Dla człowieka, który widzi bezkarność i przemoc, to ważna perspektywa.
Nasza wiara obejmuje oczekiwanie sprawiedliwości wykraczającej poza to,
co sami potrafimy doprowadzić do końca. Możemy troszczyć się o dobro dzisiaj
i powierzać Bogu ostateczne rozstrzygnięcie historii. Obraz zgromadzenia pozwala też wrócić do pragnienia bliskości: pośród rozproszenia Jezus zapowiada zebranie swoich.
Ojciec daje nam słowo, do którego możemy wracać
Przykład figowca zachęca do rozeznawania, a słowa o trwałości nauczania Jezusa wskazują oparcie. W tej części pojawia się też trudna zapowiedź dotycząca „tego pokolenia”. Jej odniesienie do zburzenia Jerozolimy i wydarzeń ostatecznych jest różnie rozumiane. Warto zachować tę świadomość, zamiast budować na pojedynczym zdaniu pewny harmonogram przyszłości. W osobistej modlitwie możemy zatrzymać się przy wierności Jezusowi i Jego słowu. Kiedy zmieniają się okoliczności, nadal możemy wracać do tego, czego uczył o prawdzie, miłosierdziu i miłości. Nie musimy znać całej przyszłości, aby rozpoznać dobro, do którego jesteśmy wezwani dzisiaj. Czasem najbardziej potrzebne jest ponowne przeczytanie prostego fragmentu Ewangelii i pozwolenie, aby uporządkował nasze decyzje.
Ojciec wie to, czego my nie wiemy
Jezus wskazuje Ojca jako Tego, który zna dzień i godzinę. To zdanie wyznacza granicę naszej wiedzy. Może też stać się miejscem uczenia się zaufania.
Nie wszystko musimy przewidzieć. Nie każdą niepewność da się usunąć kolejną informacją. Czasem próbujemy zapewnić sobie pokój przez coraz dokładniejsze kontrolowanie przyszłości. Szukamy wyjaśnień, zestawiamy wydarzenia
i wypatrujemy ukrytych znaków. Zamiast ulgi pojawia się jednak większe napięcie. Możemy powierzać Ojcu to, czego nie potrafimy wiedzieć.
Nieznana nam przyszłość nie jest poza wiedzą Boga. To zaproszenie do pokory,
a także do zajęcia się odpowiedzialnością, która rzeczywiście do nas należy.
Ojciec zaprasza do obecności w codziennym życiu
Jezus przywołuje dni Noego i zwyczajne zajęcia ludzi, aby podkreślić nieoczekiwany charakter przyjścia oraz potrzebę gotowości.
Jedzenie, praca i małżeństwo same w sobie nie są tutaj potępione.
Ostrzeżenie dotyczy życia bez rozpoznania tego, co istotne. Możemy być bardzo zajęci, a mało obecni. Odkładać przeprosiny, rozmowę, troskę o relację. Zakładać, że kiedyś znajdzie się lepszy czas. Czuwanie zaprasza do przebudzenia na dzisiejsze życie. Czy ktoś czeka na mój telefon? Czy jest krzywda, którą mogę zacząć naprawiać? Czy potrafię zauważyć dobro, które już otrzymuję? Gotowość dojrzewa w miłości, której nie odkładamy bez końca. Obrazy jednej osoby zabranej i drugiej pozostawionej bywają różnie interpretowane. Ich zasadnicze wezwanie w tym miejscu jest jasne: traktuj poważnie swoją odpowiedź na Boga.
Ojciec rozpoznaje wierność w trosce
o powierzonych ludzi
W przypowieści wierny sługa dba o to, aby domownicy otrzymali pokarm we właściwym czasie. Po wielkich obrazach przyszłości Jezus kieruje nas ku bardzo zwyczajnej czynności: zatroszczeniu się o czyjąś potrzebę. To niezwykle czuły szczegół. Czuwanie przybiera postać odpowiedzialnej obecności.
Ktoś potrzebuje jedzenia, bezpieczeństwa, uczciwie wykonanej pracy albo pomocy w codzienności. Możemy oczekiwać Jezusa, przygotowując posiłek, opiekując się chorym, wychowując dziecko i rzetelnie wykonując swoje obowiązki. Wierność Bogu staje się widoczna także w tym, że ktoś dzięki nam nie pozostaje bez potrzebnej troski. Nie chodzi o przejęcie odpowiedzialności za wszystkich. Chodzi o uważność wobec tego, co rzeczywiście zostało nam powierzone.
Ojciec traktuje przemoc poważnie
Niewierny sługa wykorzystuje nieobecność pana do krzywdzenia współsług. Przypowieść kończy się surowym sądem. Nie należy pomijać tego zakończenia. Oczekiwanie na Boga nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności.
Czas i powierzony wpływ mogą zostać wykorzystane do dobra albo nadużyte.
Dla osoby krzywdzonej ważne jest usłyszeć, że przemoc nie zostaje uznana za drobiazg. Władza nad innymi nie daje prawa do ich poniżania. W perspektywie ojcowskiego serca sprawiedliwość obejmuje dobro tych, którzy zostali pozostawieni bez ochrony. Nieobecność natychmiastowych konsekwencji nie oznacza, że krzywda jest niewidoczna dla Boga. Naszą odpowiedzią powinny być również konkretne działania chroniące ludzi i zatrzymujące nadużycia.
Co XXIV rozdział Ewangelii Mateusz mówi
o Sercu Ojca?
Czytany w świetle Jezusa objawiającego Ojca, ten rozdział pomaga poznawać Boga, który:
- przygotowuje nas do rozeznawania;
- ostrzega przed manipulacją;
- wzywa do zachowania miłości pośród zła;
- dostrzega szczególnie narażonych;
- otwiera nadzieję wykraczającą poza przemoc;
- zna przyszłość, której my nie znamy;
- powierza nam dzisiejsze dobro;
- traktuje poważnie troskę o ludzi i odpowiedzialność za krzywdę.
Od mentalności sieroty do serca dziecka
„Mentalność sieroty” opisuje tutaj poczucie, że wszystko trzeba przewidzieć
i samodzielnie zabezpieczyć.
Mentalność sieroty mówi: „Jeśli nie znam przyszłości, nie mogę żyć spokojnie”.
Serce dziecka mówi: „Mogę powierzać Ojcu to, czego nie wiem, i podejmować dzisiejszą odpowiedzialność”.
Mentalność sieroty mówi: „Muszę znaleźć kogoś, kto ma odpowiedź na wszystko”.
Serce dziecka mówi: „Mogę rozeznawać, pytać i dawać sobie czas”.
Mentalność sieroty mówi: „W trudnym świecie trzeba zamknąć serce”.
Serce dziecka mówi: „Mogę stawiać granice i nadal wybierać miłość”.
Mentalność sieroty mówi: „Jeśli się boję, moja wiara jest bezwartościowa”.
Serce dziecka mówi: „Mogę przynieść Ojcu lęk i szukać wsparcia”.
Mentalność sieroty mówi: „Muszę udźwignąć całe jutro”.
Serce dziecka mówi: „Mogę prosić o siłę na dzisiejszy krok”.
Mentalność sieroty mówi: „Czuwanie oznacza ciągłe napięcie”.
Serce dziecka mówi: „Mogę czuwać przez wierność, modlitwę i troskę o ludzi”.
Ważne pytanie tego rozdziału brzmi: „Jak mogę dzisiaj żyć blisko Ojca, aby niepewność przyszłości nie odebrała mi zdolności kochania?”
Pytania do osobistej refleksji
- Co najmocniej narusza dziś moje poczucie bezpieczeństwa?
- Jak reaguję na głosy obiecujące całkowitą pewność?
- Czy sposób przyjmowania wiadomości pomaga mi działać, czy pogłębia bezradność?
- Gdzie zauważam w sobie zmęczenie miłością?
- Jakiego wsparcia potrzebuję, aby dalej wybierać dobro?
- Kto w moim otoczeniu jest szczególnie narażony i potrzebuje pomocy?
- Co próbuję kontrolować, choć przekracza to moje możliwości?
- Jaką ważną odpowiedź odkładam?
- Komu mogę dzisiaj zapewnić trochę troski, bezpieczeństwa lub zwyczajnego chleba?
Modlitwa
Ojcze, przynoszę Ci mój lęk o przyszłość. Ty znasz wydarzenia, których nie rozumiem, i ciężar wiadomości, które noszę w sercu. Pomóż mi rozeznawać. Chroń mnie przed oddawaniem zaufania temu, co wykorzystuje strach.
Ucz mnie wracać do słów Jezusa i szukać mądrej pomocy. Nie pozwól,
aby doświadczenie zła zamknęło moje serce. Daj mi odwagę stawiania granic i siłę do miłości. Kiedy jestem wyczerpany, pomóż mi przyjąć odpoczynek i wsparcie. Otwórz moje oczy na ludzi, którym najtrudniej. Pokaż mi dobro, które mogę uczynić dzisiaj. Ucz mnie wiernie troszczyć się o to, co zostało mi powierzone. Oddaję Ci to, czego nie mogę przewidzieć. Prowadź mnie przez dzisiejszy dzień. Niech moje oczekiwanie na Jezusa przybiera postać modlitwy, uczciwości i czułej obecności przy drugim człowieku. Amen.


Dodaj komentarz