Dwudziesty drugi rozdział Ewangelii Mateusza zaczyna się od zaproszenia na ucztę. Później pojawiają się pytania o obowiązki, zmartwychwstanie, największe przykazanie i tożsamość Mesjasza. Pośród sporów Jezus kieruje nas ku temu, co najważniejsze: przyjęciu Bożego zaproszenia, zaufaniu Jego mocy i miłości obejmującej całe życie. W perspektywie ojcowskiego serca możemy zobaczyć Boga, który zaprasza do bliskości i pragnie, aby spotkanie z Nim przemieniało nasze relacje. Ten rozdział zawiera również surowe obrazy sądu. Warto przyjąć je uczciwie, bez pomijania ich ciężaru. Czułość Boga nie oznacza obojętności wobec zła. Jego miłość traktuje poważnie zarówno człowieka, jak i odpowiedź, której człowiek udziela.
Ojciec zaprasza nas do udziału w radości Syna
Jezus porównuje królestwo do uczty weselnej przygotowanej przez króla dla syna. Na początku przypowieści znajduje się dar: przygotowane miejsce i zaproszenie. W tym obrazie możemy rozpoznawać Bożą inicjatywę. Ojciec pragnie spotkania. Życie z Nim obejmuje radość, wspólnotę i przyjmowanie dobra. Być może nasz obraz Boga jest przede wszystkim związany z obowiązkiem. Kiedy myślimy o modlitwie, natychmiast pojawia się lista tego, co zaniedbaliśmy. Trudno nam uwierzyć, że możemy być oczekiwani. Obraz uczty pozwala zatrzymać się przy innym pytaniu: czy potrafię przyjąć, że Bóg zaprasza mnie do relacji?
Możemy przychodzić do Ojca także po to, aby z Nim być. Nie każda modlitwa musi zaczynać się od przedstawienia problemu. Czasem możemy po prostu znaleźć chwilę, otworzyć Ewangelię i powiedzieć: „Ojcze, chcę dzisiaj pobyć przy Tobie”.
Ojciec puka również do serca zajętego codziennością
Zaproszeni odmawiają przyjścia. Jedni wracają do swoich spraw, inni dopuszczają się przemocy wobec posłańców. Przypowieść pokazuje różne sposoby odrzucenia zaproszenia. W osobistej refleksji warto zatrzymać się przy obojętności. Nie zawsze świadomie odwracamy się od Boga. Czasem po prostu nigdy nie znajdujemy chwili, żeby odpowiedzieć. Obowiązki są rzeczywiste. Praca, opieka nad bliskimi i codzienne sprawy wymagają sił. Ten fragment nie oskarża człowieka, który jest przeciążony. Zachęca jednak do uczciwego pytania o to, czy wśród zajęć pozostaje miejsce na relację. Możemy zauważyć, że od dawna żyjemy wyłącznie następnym zadaniem. Nawet odpoczynek wypełniamy kolejnymi bodźcami, aby nie spotkać się z własnym wnętrzem. Zaproszenie Ojca może dotrzeć do nas pośród zwyczajnego dnia. Odpowiedzią bywa kilka minut ciszy, szczera modlitwa w drodze albo zatrzymanie się przy słowie, które od dawna omijamy.
Ojciec traktuje odrzucenie i przemoc poważnie
W przypowieści zabicie posłańców spotyka się z gwałtownym sądem króla.
To trudna część opowieści. Nie da się jej sprowadzić do łagodnego obrazu gościnności. Jezus posługuje się dramatycznym językiem przypowieści, aby pokazać powagę odrzucenia Bożego wezwania i przemocy. Nie otrzymujemy
tu przyzwolenia na religijny odwet ani podstawy do przypisywania każdej katastrofie roli Bożej kary. W perspektywie ojcowskiego serca możemy zatrzymać się przy prawdzie, że krzywda nie jest Bogu obojętna. Człowiek skrzywdzony potrzebuje wiedzieć, że jego cierpienie ma znaczenie. Miłosierdzie nie wymaga przemilczania zła ani pozostawiania ludzi bez ochrony. Czułość i sprawiedliwość spotykają się w trosce o rzeczywiste dobro człowieka.
Ojciec zaprasza ludzi z nieuporządkowaną historią
Zaproszenie dociera na rozstajne drogi. Sala zapełnia się ludźmi określonymi jako źli i dobrzy. Ten szczegół pozwala zobaczyć szerokość zaproszenia. Możemy sądzić, że zanim przyjdziemy do Boga, musimy najpierw stać się kimś innym: spokojniejszym, bardziej konsekwentnym, mniej poranionym. Czekamy na dzień, w którym nasze życie będzie wyglądało wystarczająco dobrze. Tymczasem relacja może zacząć się w miejscu, w którym rzeczywiście jesteśmy. Możemy przyjść
z winą, której żałujemy. Z pytaniami. Z historią, której się wstydzimy.
Z pragnieniem zmiany, którego sami nie potrafimy jeszcze przełożyć na działanie. Nie musisz ukrywać swojej historii, aby zacząć odpowiadać na zaproszenie Ojca. Przyjęcie daru otwiera jednak drogę przemiany. Uczymy się brać odpowiedzialność, przyjmować przebaczenie i naprawiać to, co możliwe.
Ojciec pragnie, aby przyjęte zaproszenie zmieniało nasze życie
Pojawia się gość bez stroju weselnego i surowe zakończenie dotyczące jego obecności na uczcie. To obraz, który może budzić niepokój: czy zostanę zaproszony, a potem odrzucony, bo czegoś mi zabraknie? Warto pamiętać, że strój pełni w przypowieści funkcję symboliczną. Tekst nie wyjaśnia wprost wszystkich szczegółów ani nie mówi, że gospodarz rozdawał ubrania. W kontekście Ewangelii można odczytać ten obraz jako wezwanie do odpowiedzi odpowiadającej przyjętej łasce. Sama obecność we wspólnocie i religijna deklaracja nie zastępują nawrócenia. Nie chodzi przy tym o bezbłędność człowieka, który nigdy nie upada. Ważna jest gotowość do prawdy i zmiany. Odpowiedź na miłość dojrzewa w sposobie, w jaki żyjemy. Możemy pytać, czy stajemy się bardziej uczciwi, miłosierni i odpowiedzialni. Czy pozwalamy Bogu dotykać także tych miejsc, które najchętniej pozostawilibyśmy bez zmiany?
Ojciec pomaga nam zachować wolność wobec ludzkiej władzy
W odpowiedzi na pytanie o podatek Jezus odróżnia zobowiązania wobec cezara od tego, co należy do Boga. Nie pozwala zamknąć się w przygotowanej pułapce. Ta scena zaprasza do dojrzałości: możemy podejmować obowiązki społeczne, zachowując świadomość, że żadna ludzka władza nie jest ostateczna. W świetle biblijnego nauczania o stworzeniu człowieka na obraz Boga możemy rozwinąć
tę myśl: nasze życie ma godność, której nie nadaje nam urząd, pracodawca ani opinia otoczenia. Nie jesteśmy wyłącznie tym, co produkujemy, zarabiamy lub reprezentujemy. Przed Ojcem nasze życie ma wartość głębszą niż rola, którą pełnimy. Ta świadomość pomaga zarówno sumiennie pracować, jak
i rozpoznawać granice. Możemy szanować innych bez oddawania im prawa
do decydowania o całej prawdzie o nas.
Ojciec otwiera przed nami nadzieję większą niż nasze wyobrażenia
Saduceusze przedstawiają pytanie o zmartwychwstanie oparte na historii kobiety i siedmiu małżeństw. Jezus wskazuje na ich niezrozumienie Pisma i mocy Boga. Odpowiada, że życie po zmartwychwstaniu nie będzie prostym przedłużeniem obecnych zasad małżeństwa. Nie oznacza to, że ludzie zamieniają się w aniołów. Nie otrzymujemy też szczegółowego opisu wszystkich przyszłych więzi.
Możemy jednak przyjąć zaproszenie do pokory wobec tego, czego jeszcze nie znamy. Kiedy myślimy o wieczności, często próbujemy zbudować jej obraz wyłącznie z obecnych doświadczeń. Boimy się utraty bliskości i tego, co nadaje naszemu życiu sens. Ojcu możemy przynosić również ten lęk.
Możemy powierzyć Mu przyszłość, której nie potrafimy sobie wyobrazić.
Nadzieja nie wymaga znajomości każdego szczegółu. Opiera się na zaufaniu Temu, który obiecuje życie.
Ojciec jest Bogiem żywych
Jezus odwołuje się do Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, wskazując na rzeczywistość życia wykraczającą poza śmierć. To jedno z najbardziej pocieszających miejsc tego rozdziału. Dla człowieka w żałobie śmierć jest doświadczeniem bolesnej nieobecności. Brakuje głosu, gestu, wspólnego posiłku i zwyczajnej możliwości zadzwonienia. Wiara w zmartwychwstanie nie usuwa tego bólu. Pozwala jednak przynosić go Bogu z nadzieją. Możemy powierzać
Mu tych, których nie potrafimy już objąć. Możemy wypowiadać ich imiona
i mówić o tęsknocie. Nasza miłość może stać się modlitwą także wtedy, gdy pozostają łzy. Nie musimy pośpiesznie zamieniać żałoby w pogodną opowieść. Przed Ojcem jest miejsce na pamięć, wdzięczność i smutek.
Ojciec zaprasza do miłości całym sobą
Jezus wskazuje miłość do Boga całym sercem, duszą i umysłem jako największe przykazanie. To zaproszenie obejmujące całego człowieka. Możemy przychodzić do Ojca z uczuciami, myśleniem, decyzjami i pragnieniami. Nie musimy pozostawiać pytań poza modlitwą ani udawać emocji, których nie przeżywamy. Miłość nie zawsze oznacza intensywne wzruszenie. Czasem wyraża się
w wierności pośród oschłości. Czasem w uczciwym szukaniu prawdy. Innym razem w zmianie decyzji, ponieważ rozpoznaliśmy, że krzywdziła drugiego człowieka. Całe serce to także serce zmęczone, które nadal chce zwracać się ku Bogu. Możemy modlić się bez przymusu wielkich deklaracji: „Ojcze, chcę Cię kochać tym życiem, które mam dzisiaj. Ucz mnie”.
Ojciec prowadzi nas ku miłości bliźniego
Jezus łączy miłość do Boga z miłością bliźniego jak siebie samego.
W ten sposób kieruje nas z modlitwy ku relacjom. Miłość do Boga staje się widoczna w tym, jak słuchamy, jak korzystamy z wpływu i jak reagujemy na cudzą bezradność. Czy potrafimy zatrzymać się przy człowieku, który potrzebuje pomocy? Czy jesteśmy uczciwi wobec tych, od których niczego nie zyskamy? Słowa „jak siebie samego” przypominają także o zwyczajnej trosce, której sami potrzebujemy. Nie ustanawiają warunku, że najpierw musimy osiągnąć doskonałą samoakceptację. Dają miarę: traktuj potrzeby drugiego tak poważnie, jak traktujesz własne. Możemy również uczyć się zauważać, kiedy wobec siebie jesteśmy bezlitośni. Miłość potrzebuje prawdy o godności drugiego człowieka
i o naszej własnej. Nie oznacza zgody na wszystko. Czasem przyjmuje postać pomocy, czasem trudnej rozmowy, a czasem granicy, która chroni przed dalszą krzywdą. Pamiętaj, że miłość do samego siebie jest kluczem do pokochania bliźniego. Jeśli siebie nie potrafisz kochać, nie potrafisz akceptować, nie potrafisz sobie ufać to innych będziesz traktować podobnie.
Ojciec prowadzi nas do głębszego poznania Syna
Na końcu Jezus pyta o Mesjasza i przywołuje psalm, w którym Dawid nazywa Go Panem. Zaprasza rozmówców do rozpoznania tożsamości większej niż ich dotychczasowe wyobrażenia. Również my możemy potrzebować takiego poszerzenia spojrzenia. Łatwo zatrzymać się na obrazie Jezusa odpowiadającym jednej potrzebie: pocieszyciela, nauczyciela albo tego, który rozwiązuje trudności. On zaprasza do relacji obejmującej całe życie. Możemy poznawać Go przez uważną lekturę Ewangelii, modlitwę i odpowiedź na Jego słowa. Pozwalać, aby korygował nasze wyobrażenia i prowadził nas ku Ojcu. Bliskość dojrzewa, gdy pozostajemy gotowi poznawać więcej. Nie musimy mieć wszystkich odpowiedzi, aby zrobić następny krok.
Co XXII rozdział Ewangelii Mateusza mówi o Ojcu?
Czytany w świetle Jezusa objawiającego Ojca, ten rozdział pozwala poznawać Boga, który:
- zaprasza do udziału w radości Syna;
- kieruje wezwanie także do ludzi z trudną historią;
- traktuje poważnie naszą odpowiedź;
- pragnie przemiany wyrażającej się w życiu;
- pomaga zachować właściwą miarę wobec ludzkiej władzy;
- otwiera nadzieję zmartwychwstania;
- zaprasza do miłości całym sobą;
- łączy bliskość z Nim z troską o bliźniego.
Od mentalności sieroty do serca dziecka
„Mentalność sieroty” opisuje tutaj poczucie, że trzeba zasłużyć na miejsce i samodzielnie zabezpieczyć swoją wartość.
Mentalność sieroty mówi: „Zanim przyjdę, muszę uporządkować całe życie”.
Serce dziecka mówi: „Mogę odpowiedzieć na zaproszenie i pozwolić Bogu prowadzić mnie ku zmianie”.
Mentalność sieroty mówi: „Liczy się to, jak wyglądam w oczach innych”.
Serce dziecka mówi: „Mogę szukać prawdy o swoim postępowaniu”.
Mentalność sieroty mówi: „Moja wartość zależy od tego, co robię”.
Serce dziecka mówi: „Moje życie ma godność także wtedy, gdy niewiele mogę”.
Mentalność sieroty mówi: „Muszę znać wszystkie odpowiedzi, żeby zaufać”.
Serce dziecka mówi: „Mogę powierzać Ojcu także to, czego jeszcze nie rozumiem”.
Mentalność sieroty mówi: „Skoro nadal płaczę, moja nadzieja jest zbyt mała”.
Serce dziecka mówi: „Mogę przynosić Bogu jednocześnie tęsknotę i nadzieję”.
Mentalność sieroty mówi: „Żeby kochać innych, muszę zawsze pomijać siebie”.
Serce dziecka mówi: „Mogę troszczyć się o innych, uznając także własne granice”.
Ta przemiana dojrzewa w przyjmowaniu zaproszenia i odpowiadaniu na nie
w codzienności.
Ważne pytanie tego rozdziału brzmi: „Czy pozwalam, aby bliskość Ojca przemieniała sposób, w jaki kocham, wybieram i traktuję ludzi?”
Pytania do osobistej refleksji
- Czy potrafię pomyśleć o modlitwie jako o przyjęciu zaproszenia?
- Co najczęściej zagłusza we mnie pragnienie spotkania z Bogiem?
- Jaką część swojej historii próbuję ukrywać?
- W jakiej dziedzinie potrzebuję odpowiedzieć na łaskę konkretną zmianą?
- Czy moja praca lub pozycja nie stały się jedyną miarą mojej wartości?
- Jakie pytanie o przyszłość chcę powierzyć Ojcu?
- Za kim tęsknię i jak mogę przynieść tę tęsknotę Bogu?
- Jak dzisiaj może wyglądać miłość do Boga całym sobą?
- Komu mogę okazać troskę równie uważną, jakiej sam potrzebuję?
Modlitwa
Ojcze, dziękuję Ci za zaproszenie do bliskości. Pomóż mi uwierzyć, że mogę przyjść z historią, którą naprawdę niosę. Przyjmij moje zmęczenie, rozproszenie
i to, co odkładam na później. Ucz mnie odpowiadać na Twoją miłość konkretnym krokiem. Prowadź mnie ku prawdzie, odpowiedzialności i miłosierdziu. Powierzam Ci przyszłość, której nie rozumiem, oraz ludzi, za którymi tęsknię. Bądź blisko mojego smutku. Podtrzymuj we mnie nadzieję życia, które jest
w Twoich rękach. Ucz mnie kochać Cię całym sercem, duszą i umysłem. Niech ta miłość staje się widoczna w cierpliwości, uczciwości i trosce o innych. Pomóż mi także przyjmować własne ograniczenia bez pogardy wobec siebie. Ojcze, prowadź mnie bliżej Twojego Syna. Niech moje życie staje się odpowiedzią na Twoje zaproszenie. Amen.


Dodaj komentarz