Dwudziesty trzeci rozdział Ewangelii Mateusza jest jednym z najbardziej wymagających. Jezus mówi stanowczo o obłudzie, ciężarach nakładanych na ludzi i religijności, która zaniedbuje miłosierdzie. Wielokrotnie rozlega się Jego „biada”. A pod koniec pojawia się obraz pełen czułości: ptak gromadzący pisklęta pod skrzydłami. Warto czytać ten rozdział, pamiętając o obu tych tonach. Ostrzeżenie pozostaje ostrzeżeniem. Jednocześnie Jezus odsłania pragnienie przygarnięcia tych, do których przemawia. Serce Boga jest czułe wobec człowieka i stanowcze wobec tego, co człowieka niszczy. Jezus prowadzi spór wewnątrz własnej tradycji religijnej. Jego słów nie należy zamieniać w osąd całego judaizmu ani używać określenia „faryzeusz” jako wygodnej etykiety dla innych. Rozdział zwraca się również ku naszym wspólnotom i naszemu sercu. Możemy go czytać z pytaniem: co w moim sposobie przeżywania wiary pomaga ludziom zbliżać się do Ojca, a co tę drogę utrudnia?
Ojciec widzi ciężar na ludzkich ramionach
Jezus piętnuje rozdźwięk między nauczaniem a postępowaniem oraz nakładanie ciężarów bez gotowości do pomocy. W tych słowach możemy usłyszeć troskę
o obciążonego człowieka. Ktoś przychodzi po nadzieję, a otrzymuje kolejne wymagania. Ktoś od dawna próbuje sprostać oczekiwaniom i nadal słyszy, że robi za mało. Ktoś wstydzi się przyznać, że nie ma już siły. Jezus zauważa ten ciężar. Ojcowskie serce zaprasza nas do odpowiedzialności, która uwzględnia rzeczywistą sytuację drugiego człowieka. Zanim powiemy, co powinien zrobić, warto zapytać, co już niesie. Czy jest sam? Czy ma wsparcie? Czy potrzebuje wyjaśnienia, odpoczynku albo konkretnej pomocy? Miłość bierze pod uwagę ramiona, na których spoczywa ciężar. Możemy uczyć się tego w rodzinie, pracy
i wspólnocie. Czasem najbardziej potrzebnym wyrazem wiary będzie odciążenie kogoś w zwyczajnym obowiązku.
Ojciec uwalnia nas od życia na pokaz
Jezus odsłania działanie podejmowane dla ludzkiego uznania i pragnienie zaszczytnego miejsca. To dotyka delikatnej części naszego wnętrza: potrzeby bycia zauważonym. Sama ta potrzeba jest ludzka. Możemy tęsknić za dobrym słowem, wdzięcznością i poczuciem, że nasz wysiłek ma znaczenie. Problem pojawia się wtedy, gdy wizerunek zaczyna kierować postępowaniem. Zaczynamy wybierać to, co zostanie dostrzeżone. Ukrywamy trudności. Boimy się przyznać do błędu, ponieważ moglibyśmy stracić uznanie. Przed Ojcem możemy powiedzieć prawdę także o tym głodzie. „Ojcze, bardzo chcę, żeby mnie zauważono. Pomóż mi zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebuję”. Bliskość Boga pozwala stopniowo odkładać obowiązek nieustannego robienia dobrego wrażenia.W tej wolności łatwiej zrobić coś dobrego bez świadków. Łatwiej też przyjąć, że czasem sami potrzebujemy troski.
Ojciec przypomina, że należymy do jednej rodziny
Jezus wskazuje jednego Ojca w niebie i nazywa uczniów braćmi. W kontekście ostrzeżenia przed zaszczytami słowa te podważają budowanie duchowej wyższości. Każda ludzka odpowiedzialność pozostaje poddana Bogu. Żaden nauczyciel ani przywódca nie zajmuje Jego miejsca. To ważne dla osób, które doświadczyły nadmiernej kontroli w relacjach religijnych. Człowiek pomagający nam w wierze również potrzebuje pokory, rozeznania i odpowiedzialności
za własne działania. Możemy korzystać z jego doświadczenia, zachowując sumienie i prawo do uczciwych pytań. Duchowa bliskość powinna pomagać nam dojrzewać w relacji z Ojcem. Różne tradycje chrześcijańskie odmiennie stosują
te słowa do tytułów. Ich wyraźny sens w rozdziale dotyczy jednak pierwszeństwa Boga, braterstwa i sprzeciwu wobec wywyższania się.
Ojciec uczy nas wielkości, która pomaga innym
Jezus wiąże wielkość ze służbą, a wywyższanie się — z poniżeniem. To zaproszenie do sprawdzenia, co dzieje się z ludźmi pod naszym wpływem. Czy przy nas mogą mówić szczerze? Czy mają przestrzeń do wzrostu? Czy potrafimy ucieszyć się ich dojrzałością, nawet kiedy przestają potrzebować naszej pomocy? W rodzinie
i wspólnocie służba może oznaczać cierpliwe towarzyszenie, dzielenie się odpowiedzialnością i uznawanie cudzych darów. Pokora nie wymaga pogardy wobec siebie. Pomaga widzieć własne możliwości i ograniczenia w prawdzie. Możemy mieć znaczenie, nie czyniąc siebie najważniejszymi. Przy Ojcu uczymy się odpowiedzialności, która służy dobru także wtedy, gdy nie przynosi nam szczególnego uznania.
Ojciec upomina się o tych, którym zamyka się drogę
Jezus oskarża przywódców o utrudnianie ludziom wejścia do królestwa
i o niszczący wpływ na pozyskanych wyznawców. To bardzo poważne ostrzeżenie dla każdego, kto mówi innym o Bogu. Możemy przekazywać słowa religijne,
a jednocześnie utrwalać strach, pogardę czy bezwzględność. Możemy wymagać, aby człowiek najpierw dopasował się do naszego środowiska, zanim zostanie potraktowany z życzliwością. Warto pytać, jaki obraz Ojca zostaje w kimś
po spotkaniu z nami. Czy nabiera odwagi do modlitwy? Czy potrafi przyznać się do trudności? Czy widzi możliwość powrotu po błędzie? Czułość Ojca powinna stawać się rozpoznawalna w sposobie, w jaki towarzyszymy szukającym.
Prawda i wymagania wiary potrzebują przekazu, który szanuje człowieka
i pozostawia miejsce na dojrzewanie.
Ojciec prowadzi nas ku uczciwości bez obchodzenia prawdy
Jezus demaskuje rozróżnienia dotyczące przysiąg, które wypaczają znaczenie rzeczy świętych. Ta część rozdziału zachęca do przyjrzenia się temu, jak używamy słów. Czy mówimy jasno? Czy dotrzymujemy zobowiązań? Czy szukamy sposobu, aby formalnie zachować pozory, choć druga osoba została wprowadzona w błąd?Czasem potrafimy bardzo starannie uzasadnić działanie, które w głębi serca rozpoznajemy jako nieuczciwe. Przed Ojcem możemy zrezygnować z takiej obrony. Przyznanie się do prawdy może wiązać się ze wstydem i konsekwencjami. Otwiera jednak drogę do naprawienia krzywdy. Serce odzyskuje prostotę, kiedy słowa zaczynają odpowiadać rzeczywistości.
Ojciec przypomina o sprawiedliwości, miłosierdziu i wierności
Jezus wskazuje zaniedbanie tego, co ważniejsze w Prawie, przy skrupulatnym przestrzeganiu drobnych obowiązków. Nie potępia samej staranności. Upomina się o właściwą miarę. Możemy bardzo pilnować religijnych szczegółów i nie zauważyć, że ktoś obok jest traktowany niesprawiedliwie. Możemy bronić poprawnych słów, a wypowiadać je z pogardą. Ojcowskie serce przywraca nas ku temu, co dzieje się z człowiekiem. Sprawiedliwość każe pytać, czy ktoś nie jest wykorzystywany. Miłosierdzie pomaga dostrzec jego słabość i potrzebę pomocy. Wierność prowadzi do stałości w dobru, także bez natychmiastowych efektów. Dojrzała wiara staje się widoczna w uczciwości, współczuciu i odpowiedzialności. Możemy codziennie zadawać sobie proste pytanie: czy moje praktyki pomagają mi bardziej kochać?
Ojciec zaprasza do oczyszczenia wnętrza
Obrazy naczynia i pobielanego grobu odsłaniają rozdźwięk między wyglądem
a rzeczywistością. To mocny język. Dotyczy ukrywanej nieprawości i obłudy;
nie należy odnosić go automatycznie do człowieka, który zmaga się z natrętnymi myślami, zranieniem czy niechcianymi uczuciami. Wszyscy potrzebujemy jednak prawdy o własnym wnętrzu. Możemy być pomocni, a jednocześnie oczekiwać kontroli nad drugim człowiekiem. Możemy mówić o przebaczeniu, a potajemnie pielęgnować odwet. Możemy dbać o opinię człowieka uczciwego, unikając naprawienia konkretnej szkody. Ojciec zaprasza, aby przynieść Mu te miejsca.
Nie musimy dalej chronić pozoru, który oddziela nas od prawdy i bliskości. Oczyszczanie serca obejmuje zarówno modlitwę, jak i działanie: przeprosiny, zmianę zachowania, przyjęcie pomocy i odpowiedzialność.
Ojciec uczy rozpoznawać prawdę także wtedy, gdy jest niewygodna
Jezus odsłania sprzeczność między uczczeniem dawnych proroków a gotowością prześladowania współczesnych posłańców. Łatwiej podziwiać odwagę kogoś
z przeszłości niż przyjąć człowieka, który dzisiaj wskazuje nasz błąd. Możemy zapewniać, że stanęlibyśmy po stronie skrzywdzonych, a w konkretnej sytuacji chronić spokój grupy lub własną pozycję. Ten fragment zachęca do pokory wobec oceny samych siebie. Czy słuchamy osoby, która zgłasza krzywdę? Czy dopuszczamy możliwość, że problem dotyczy również środowiska, które kochamy? Czy potrafimy zareagować, gdy prawda okazuje się kosztowna? Wierność dobru wymaga czasem przyjęcia słowa, którego wolelibyśmy nie usłyszeć. Surowe ostrzeżenia Jezusa przypominają, że cierpienie niewinnych
i odpowiedzialność sprawców mają przed Bogiem znaczenie.
Ojciec objawia pragnienie przygarnięcia
Po ostrzeżeniach Jezus wypowiada lament nad Jerozolimą. Porównuje swoje pragnienie zgromadzenia jej dzieci do ptaka osłaniającego pisklęta skrzydłami.
To obraz niezwykłej bliskości. W chrześcijańskim odczytaniu Jezusa objawiającego Ojca możemy zobaczyć tutaj czułość Boga wyrażoną obrazem macierzyńskiej opieki: zebrania, osłonięcia, bycia blisko. Warto zatrzymać się
przy nim dłużej. Pisklę potrzebuje schronienia. Jest kruche, zależne, narażone
na to, czego samo nie potrafi odeprzeć. My również nosimy miejsca, w których
nie jesteśmy silni. Lęk o jutro, zmęczenie długim zmaganiem, samotność, wstyd
po błędzie. Pragnienie przygarnięcia wybrzmiewa również wobec miasta, którego opór Jezus właśnie odsłonił. Możemy przyjść z tym, co w nas poranione, oraz
z tym, co potrzebuje nawrócenia. Pozwolić, aby spotkanie z Bogiem obejmowało całe nasze życie. Czasem modlitwa może brzmieć po prostu: „Ojcze, potrzebuję schronienia. Pomóż mi przestać uciekać od Ciebie”.
Ojciec traktuje poważnie naszą odpowiedź
Pragnieniu zgromadzenia towarzyszy bolesne stwierdzenie o odmowie oraz zapowiedź opustoszenia domu. Bliskość może zostać odrzucona. Ten rozdział nie pozwala uznać tego za sprawę bez znaczenia. Możemy jednak przyjrzeć się własnemu oporowi bez pośpiesznego oskarżania siebie. Czasem bronimy się przed Bogiem, ponieważ przypisujemy Mu twarz człowieka, który nas zranił. Czasem obawiamy się prawdy. Czasem po prostu nie chcemy zmieniać utrwalonego postępowania. Warto rozpoznawać te różnice. Szczere nazwanie tego, co nas zatrzymuje, może stać się początkiem odpowiedzi. Możemy modlić się: „Chcę się zbliżyć, ale się boję” albo „Widzę, że się opieram. Pomóż mi przyjąć prawdę”. Zakończenie zapowiada przyszłe rozpoznanie Przychodzącego w imię Pańskie. Pozostawia przed nami wezwanie, by Go rozpoznać i przyjąć.
Co XXIII Mateusz mówi o Sercu Ojca?
Czytany w świetle Jezusa objawiającego Ojca, ten rozdział pomaga poznawać Boga, który:
- widzi ludzi obciążonych;
- sprzeciwia się obłudzie i wykorzystywaniu wpływu;
- zaprasza do braterstwa oraz służby;
- upomina się o sprawiedliwość, miłosierdzie i wierność;
- pragnie prawdy obejmującej nasze wnętrze;
- traktuje poważnie krzywdę niewinnych;
- objawia pragnienie przygarnięcia;
- wzywa nas do rzeczywistej odpowiedzi.
Od mentalności sieroty do serca dziecka
„Mentalność sieroty” opisuje tutaj poczucie, że na przyjęcie trzeba zapracować, słabość ukryć, a własną wartość zabezpieczyć.
Mentalność sieroty mówi: „Muszę unieść wszystko, żeby zasłużyć na uznanie”. Serce dziecka mówi: „Mogę nazwać swój ciężar i przyjąć pomoc”.
Mentalność sieroty mówi: „Jeśli nie zrobię dobrego wrażenia, stracę znaczenie”.
Serce dziecka mówi: „Mogę przychodzić do Ojca bez udawania”.
Mentalność sieroty mówi: „Czyjaś pozycja daje mu prawo do decydowania
o całym moim życiu”. Serce dziecka mówi: „Mogę szanować ludzi, zachowując sumienie i odpowiedzialność przed Bogiem”. Mentalność sieroty mówi: „Najważniejsze, żeby nikt nie zobaczył moich błędów”.
Serce dziecka mówi: „Mogę przyjąć prawdę, przeprosić i naprawiać”.
Mentalność sieroty mówi: „Skoro potrzebuję korekty, nie ma dla mnie bliskości”.
Serce dziecka mówi: „Mogę pozwolić Bogu przemieniać mnie w relacji z Nim”. Mentalność sieroty mówi: „Ze swoim lękiem muszę zostać sam”.
Serce dziecka mówi: „Mogę przyjść do Ojca i szukać schronienia”.
Ta przemiana dojrzewa przez przyjmowanie miłości i odpowiadanie na nią
w prawdzie. Ważne pytanie tego rozdziału brzmi: „Czy pozwalam Bogu dotknąć zarówno moich zranień, jak i tego, czym sam ranię innych?”
Pytania do osobistej refleksji
- Jaki ciężar trudno mi dzisiaj unieść?
- Czy sama nie dokładam komuś wymagań bez gotowości do pomocy?
- W jakich sytuacjach najbardziej zabiegam o uznanie?
- Czy przy mnie inni mogą mówić prawdę?
- Gdzie potrzebuję przywrócić pierwszeństwo sprawiedliwości i miłosierdziu?
- Co próbuję chronić za dobrym wizerunkiem?
- Jak reaguję na niewygodne słowo korekty?
- Co budzi we mnie obraz piskląt pod skrzydłami?
- Co najbardziej utrudnia mi przyjęcie bliskości Ojca?
Modlitwa
Ojcze, przychodzę z tym, co dźwigam, i z tym, co sam położyłem na cudzych ramionach. Pomóż mi przyjąć troskę i zobaczyć, gdzie potrzebuję zmienić swoje postępowanie. Uwalniaj mnie od życia na pokaz. Daj mi odwagę do szczerości, przepraszania i naprawiania krzywd. Ucz mnie służby, która szanuje człowieka. Nie pozwól mi przeoczyć tego, co najważniejsze: sprawiedliwości, miłosierdzia
i wierności. Otwórz moje oczy na ludzi zmęczonych, uciszanych i pomijanych. Przynoszę Ci również lęk przed bliskością. Ty znasz miejsca, w których nadal
się bronię. Pomóż mi rozpoznawać Twoje serce w Jezusie i odpowiadać na Twoje zaproszenie. Chcę uczyć się życia pod Twoją opieką — w prawdzie, zaufaniu
i miłości, która staje się dobrem dla innych. Amen.


Dodaj komentarz