„Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec”
Na pierwszy rzut oka V rozdział Mateusz może wydawać się rozdziałem wymagającym, a nawet surowym. Jezus mówi o ubóstwie ducha, prześladowaniu, gniewie, cudzołóstwie, rozwodzie, przysięgach, odpłacaniu złem za zło i miłości do nieprzyjaciół. Widzimy szereg zakazów i nakazów. Możemy nawet popaść
w przygnębienie myśląc o sobie źle. Myśląc że nie jesteśmy w stanie sprostać tym wszystkim wymaganiom. Jednak pod powierzchnią tych wszystkich słów znajduje się jedna wielka prawda:
Bóg nie chce jedynie zmienić naszego zachowania. On chce przemienić nasze serce tak, aby zaczęło przypominać serce Ojca.
To właśnie dlatego kulminacją rozdziału są słowa: „Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski.” (Mt 5: 48) Jezus pokazuje dojrzałość miłości, która nie ogranicza się do tych, którzy na nią zasługują.
Jezus rozpoczyna od błogosławieństwa, a nie od wymagań
Gdzie jest prawdziwe szczęście?
Jezus rozpoczyna Kazanie na Górze od słów: „Błogosławieni…” (szczęsliwi)
To niezwykłe, bo mówi o ludziach, których świat niekoniecznie nazwałby szczęśliwymi — o ubogich w duchu, płaczących, cichych, miłosiernych czy prześladowanych. Jezus pokazuje, że szczęście nie polega na tym, że w naszym życiu wszystko układa się dobrze. Prawdziwe szczęście zaczyna się wtedy, gdy odkrywamy, że potrzebujemy Boga i pozwalamy Mu być obecnym w naszym życiu. Możemy nie mieć wszystkiego. Możemy przeżywać trudności, ból i łzy. Ale jeśli wiemy, do Kogo należymy, nie tracimy nadziei. Bo prawdziwe szczęście nie polega na posiadaniu wszystkiego. Polega na tym, że mamy Ojca.
Ojcowskie serce Boga widzi człowieka także wtedy, gdy człowiek sam siebie nie potrafi zobaczyć jako wartościowego.
Jezus mówi to do tłumów ludzi, którzy przyszli do niego. Są grzesznikami jak cała ludzkość. Nie mówi to indywidualnie tylko do „wybranych”, każdy kto słyszy jest zaproszony. Chce aby serce człowieka zostało zmienione, na podstawie miłości Ojca. Jego miłość jest fundamentem, z którego dziecko może dopiero wzrastać.
W tym sensie Kazanie na Górze nie rozpoczyna się od ciężaru, ale od tożsamości i błogosławieństwa.
„Wy jesteście solą ziemi i światłem świata”
Jezus nie mówi: „Stańcie się solą.” Nie mówi: „Najpierw udowodnijcie swoją wartość, a wtedy będziecie światłem.” Mówi: „Wy jesteście.” To pokazuje, że Bóg widzi więcej, widzi w nas dobro, które zasiał i wie, że mamy ten potencjał w sobie. To tylko od nas zależy czy będziemy się chować pod korcem lub dopuścimy aby sól zwietrzała?
Jezus nie znosi prawa — On prowadzi nas głębiej
W drugiej części Jezus wielokrotnie mówi: „Słyszeliście, że powiedziano…” A następnie: „A Ja wam powiadam…” Jezus odnosi się między innymi do: zabójstwa, gniewu, cudzołóstwa, pożądania, rozwodu, przysiąg, odwetu, miłości do nieprzyjaciół. Można odnieść wrażenie, że Jezus zaostrza wymagania. Ale Jego celem nie jest stworzenie jeszcze bardziej skomplikowanego systemu religijnego. Jezus pokazuje, że Bóg interesuje się nie tylko tym, co robimy, ale tym, co dzieje się wewnątrz nas. Można nie zabić człowieka, a jednocześnie niszczyć go swoim gniewem. Można nie dopuścić się fizycznego cudzołóstwa, a jednocześnie pielęgnować pożądanie. Można wypowiadać poprawne słowa, ale mieć nieuczciwe serce. Jezus przesuwa ciężar z: „Czy zrobiłem coś złego?” na: „Co dzieje się w moim sercu?”
Ojciec interesuje się sercem, nie tylko zachowaniem
To jedna z najważniejszych nauk całego rozdziału. Religijność często koncentruje się na zewnętrznym zachowaniu: „Czy zrobiłem to?” „Czy wolno mi tam pójść?” „Czy przekroczyłem granicę?” Jezus idzie głębiej. Pyta: „Kim jesteś w swoim wnętrzu?” W przypadku gniewu mówi: „Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.” W przypadku cudzołóstwa mówi: „Każdy, kto patrzy na kobietę
i pożąda jej, już dopuścił się z nią cudzołóstwa w swoim sercu.” To pokazuje, że Bóg nie jest jedynie kontrolerem zachowania. Ojciec chce uzdrowić źródło zachowania — ludzkie serce. To ogromna różnica.
Gniew — Ojciec chce pojednania
Jezus mówi: „Jeśli więc przyniesiesz swój dar na ołtarz i tam wspomnisz, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw tam swój dar (…) i najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim.” To niezwykle mocne. Bóg mówi niejako: „Nie chcę twojej religijności kosztem twoich relacji.” Możemy śpiewać, modlić się, czytać Biblię i wykonywać wiele religijnych czynności, a jednocześnie nosić w sercu nieprzebaczenie. Jezus pokazuje, że dla Ojca relacja ma ogromne znaczenie. Dlaczego? Ponieważ Bóg jest Ojcem. A Ojciec pragnie, aby Jego dzieci żyły ze sobą w pojednaniu.
Jezus mówi: „Bądźcie jak wasz Ojciec.”
Nie chodzi o to, abyśmy stali się idealni. Chodzi o to, abyśmy coraz bardziej pozwalali, żeby charakter Ojca był widoczny w naszym życiu. Możemy więc: Kochać, nawet kiedy nie otrzymujemy miłości w zamian. Przebaczać, nawet jeśli zranienie było prawdziwe. Budować pokój zamiast konfliktu. Okazywać miłosierdzie zamiast szybko osądzać. Pilnować swojego serca, a nie tylko swojego zachowania. Mówić prawdę i być ludźmi, na których można polegać. Nie odpłacać złem za zło. Modlić się za tych, którzy nas zranili. Być światłem i solą tam, gdzie Bóg nas postawił. I przede wszystkim — żyć ze świadomością, że jesteśmy dziećmi Ojca.
Można powiedzieć, że cały ten rozdział prowadzi nas od jednego pytania do drugiego. Najpierw Jezus pokazuje: „Taki jest wasz Ojciec.” A potem mówi: „Skoro jesteście Jego dziećmi, pozwólcie, aby było Go widać w was.” Nie musimy być doskonali, aby Ojciec nas kochał. To dlatego, że jesteśmy kochani, możemy uczyć się kochać. Nie musimy zasługiwać na Jego miłosierdzie, aby stać się miłosierni. Najpierw otrzymujemy, potem możemy dawać. Nie musimy żyć w strachu, że wszystko zależy od nas. Mamy Ojca.
❤️Ojcze, jestem Twoim dzieckiem. Chcę żyć tak, aby Twoje serce było widoczne we mnie.


Dodaj komentarz