Rzeź niewiniątek — gdzie jest Bóg, kiedy cierpią niewinni?
Jest w drugim rozdziale Ewangelii Mateusza fragment, przy którym trudno przejść obojętnie.
Herod, dowiedziawszy się od Mędrców o narodzinach Króla, rozkazuje zabić wszystkich chłopców w Betlejem i okolicy, którzy mieli około dwóch lat lub mniej. To jedna z najbardziej bolesnych scen Ewangelii. I właśnie tutaj pojawia się pytanie, którego nie da się ominąć: Gdzie jest Bóg, kiedy cierpią niewinni? Dlaczego Bóg nie zatrzymał ręki Heroda? Dlaczego pozwolił, aby niewinne dzieci zginęły? Czy naprawdę możemy mówić o Bogu jako o dobrym Ojcu, kiedy czytamy taką historię?
Nie chcę na te pytania odpowiadać prostym zdaniem.
Bo cierpienie niewinnych jest zbyt poważne, aby przykrywać je łatwymi odpowiedziami. Chcę natomiast zatrzymać się przy tym fragmencie i zobaczyć, co mówi nam on o człowieku, o złu i przede wszystkim o sercu Boga.
Kim był Herod?
Żeby zrozumieć powagę tej historii, trzeba najpierw zobaczyć, kim był Herod Wielki. Nie był łagodnym i spokojnym władcą. Był człowiekiem niezwykle ambitnym, podejrzliwym i bezwzględnym, który bardzo mocno pilnował swojej pozycji.
Historyk Józef Flawiusz opisuje wiele przypadków, w których Herod pozbywał się ludzi, których uważał za zagrożenie dla swojej władzy — również członków własnej rodziny. Z jego rozkazu został zamordowany m.in. jego syn Arystobul, a później także inni członkowie rodziny.
To bardzo ważne tło dla Mateusza 2.
Kiedy więc Herod słyszy od Mędrców: „Gdzie jest nowo narodzony Król Żydów?” To nie słyszy tego jak ojciec, który cieszy się z narodzin dziecka. On słyszy: „Pojawił się ktoś, kto może odebrać mi władzę”. I właśnie tutaj zaczyna się tragedia. Herod nie walczył z Dzieckiem. Walczył o swoje królestwo Jezus był jeszcze niemowlęciem. Nie miał armii. Nie miał pałacu. Nie miał żołnierzy. Nie miał politycznej władzy.
A mimo to Herod się Go bał. Dlaczego?
Bo Herod miał serce, które nie chciało utracić kontroli.
I tutaj widzę coś bardzo aktualnego.
Czasami człowiek może tak bardzo przywiązać się do swojej pozycji, bezpieczeństwa, pieniędzy, znaczenia czy kontroli, że zaczyna traktować nawet Boga jak zagrożenie. Herod nie potrafił powiedzieć: „Niech Bóg będzie Królem”.
Musiał powiedzieć: „To ja jestem królem”. I właśnie dlatego chciał usunąć Jezusa.
Czy rzeź dzieci rzeczywiście mogła się wydarzyć?
To pytanie pojawia się bardzo często. Poza Ewangelią Mateusza nie mamy niezależnego starożytnego źródła, które wprost opisuje tę konkretną masakrę w Betlejem. Józef Flawiusz, który szczegółowo opisuje panowanie Heroda i jego liczne okrucieństwa, nie wspomina o zabiciu dzieci w Betlejem. Nie oznacza to jednak automatycznie, że wydarzenie jest historycznie niemożliwe.
Betlejem było niewielką miejscowością, więc liczba dzieci w wieku do około dwóch lat mogła być stosunkowo mała. Taki lokalny akt przemocy mógł również nie zostać odnotowany przez historyków, zwłaszcza że źródła dotyczące starożytności są bardzo niepełne. Co ważne, opis Mateusza bardzo dobrze pasuje do tego, co wiemy o charakterze Heroda. Jego historia pokazuje, że rzeczywiście potrafił eliminować osoby, które uważał za zagrożenie dla swojej władzy.
Dlatego uczciwe podejście brzmi: Nie mamy niezależnego potwierdzenia tej konkretnej masakry, ale nie ma też historycznego powodu, aby uznać ją za niemożliwą.
I niezależnie od dyskusji historycznej, przesłanie Mateusza jest bardzo mocne.
A gdzie w tym wszystkim jest Bóg? To chyba najtrudniejsze pytanie. Bóg ostrzegł Mędrców. Bóg ostrzegł Józefa. Bóg uratował Jezusa. Ale inne dzieci nie zostały uratowane. I tutaj pojawia się ogromna tajemnica. Dlaczego?
Mateusz nie daje nam odpowiedzi, która wyjaśniałaby każde cierpienie. Nie mówi: „Te dzieci musiały umrzeć, żeby coś osiągnąć”. I dobrze. Bo Biblia nigdy nie przedstawia śmierci niewinnych dzieci jako czegoś dobrego. Zło pozostaje złem. Herod ponosi odpowiedzialność za swoją decyzję. To nie Bóg wydał rozkaz zabicia dzieci. To Herod wybrał przemoc.
I to jest bardzo ważne.
Bóg nie jest Herodem W tej historii widzimy dwa zupełnie różne serca.
Herod mówi: „Muszę zachować swoje królestwo”.
Bóg mówi: „Przychodzę, aby zbawić”.
Herod zabija, aby utrzymać władzę. Bóg staje się Człowiekiem i oddaje swoje życie, aby dać życie innym. Herod boi się utraty kontroli.
Jezus przychodzi, aby człowieka uwolnić.
Herod wykorzystuje słabszych dla własnego bezpieczeństwa. Jezus oddaje siebie za słabych. To chyba jeden z najmocniejszych kontrastów całej Ewangelii.
Herod bierze życie, żeby zachować swoje królestwo. Jezus oddaje swoje życie, żeby dać nam Królestwo.
Bóg widzi płacz matek
Mateusz cytuje wtedy proroka Jeremiasza: „Głos usłyszano w Rama, płacz i wielkie zawodzenie; Rachel płacząca nad swoimi dziećmi…” To bardzo poruszające. Bóg nie mówi: „To nic takiego”. Nie mówi: „Nie płacz”. Nie próbuje pomniejszyć bólu. Biblia pozwala matkom płakać. Pozwala wybrzmieć ich rozpaczy. I właśnie dlatego widzę tutaj bardzo czułe serce Boga. Bóg widzi łzy, których nie widzi historia. Może ludzie zapomnieli imiona tych dzieci. Może nie znamy ich imion. Nie znamy ich twarzy. Nie wiemy, kim miały zostać. Ale Bóg je znał. Dla Boga nie były anonimową grupą dzieci z małej miejscowości. Były Jego stworzeniami. Były czyimiś synami. Czyimiś dziećmi. Czyjąś radością. Czyimś całym światem.
I myślę, że właśnie dlatego ten fragment jest tak przejmujący. Bóg nie jest obojętny na ich śmierć. A jednak Jezus ocalał
Józef otrzymuje ostrzeżenie:
„Wstań, weź Dziecko i Jego Matkę i uciekaj do Egiptu”.
Józef natychmiast reaguje. Rodzina ucieka. Jezus zostaje ocalony. I tutaj znowu widzimy Boga, który prowadzi i chroni.
Ale jednocześnie pozostaje pytanie:
Dlaczego Bóg ocalił Jezusa, a nie wszystkie dzieci?
Nie znamy odpowiedzi. I myślę, że warto mieć odwagę powiedzieć: Nie wiem. Wiara nie polega na tym, że na każde pytanie potrafimy znaleźć logiczne wyjaśnienie. Wiara czasami polega na tym, że nawet wobec rzeczy, których nie rozumiem, nie przestaję wierzyć, że Bóg jest dobry. Jezus nie pozostaje poza ludzkim cierpieniem Jest jednak coś niezwykle ważnego.
Bóg nie odpowiada na cierpienie świata, pozostając daleko od niego. Sam wchodzi w ten świat.
Jezus od początku swojego życia doświadcza zagrożenia. Jego rodzina musi uciekać. Staje się uchodźcą. Dorasta w świecie przemocy, niesprawiedliwości, choroby, śmierci i ludzkiego bólu. A później sam doświadcza odrzucenia, zdrady, przemocy i śmierci.
Dlatego kiedy człowiek pyta: „Boże, czy Ty wiesz, czym jest cierpienie?” Chrześcijańska odpowiedź brzmi: Tak.
Bóg nie patrzy na nasze cierpienie z bezpiecznego dystansu. W Jezusie wszedł w sam środek ludzkiego bólu. Największy paradoks Herod chciał zabić Jezusa, ponieważ bał się, że Jezus odbierze mu królestwo. A Jezus rzeczywiście przyszedł jako Król. Tylko że Jego Królestwo nie wyglądało tak, jak wyobrażał je sobie Herod.
Jezus nie przyszedł odebrać komuś tronu. Przyszedł oddać swoje życie. Nie budował Królestwa przez przemoc. Budował je przez miłość. Nie zabijał swoich przeciwników. Modlił się za nich. Nie niszczył słabych. Dotykał ich. Nie wykorzystywał człowieka dla własnej korzyści. Oddał siebie za człowieka. I dlatego Mateusz 2 jest czymś więcej niż historią okrutnego króla. To pierwsze zderzenie dwóch królestw: królestwa opartego na strachu i królestwa opartego na miłości.
Co ta historia mówi o sercu Boga?
Mówi mi, że Bóg nie jest Bogiem przemocy. Mówi, że ludzkie zło jest prawdziwe i ma realne konsekwencje. Mówi, że Bóg widzi cierpienie, nawet jeśli świat o nim zapomina.
Mówi, że Bóg słyszy płacz. Mówi, że Bóg potrafi prowadzić i chronić nawet w świecie pełnym zagrożeń. Ale mówi również coś jeszcze: Bóg nie obiecuje, że nigdy nie spotka nas cierpienie. Obiecuje swoją obecność pośród niego.
A w Jezusie pokazuje, jak daleko jest gotów posunąć się w swojej miłości.
Co to mówi do mnie? Kiedy czytam o dzieciach z Betlejem, nie chcę odwracać wzroku. Chcę pozwolić sobie zobaczyć, jak straszne jest zło. Bo tylko wtedy naprawdę zaczynam rozumieć, jak wielka jest miłość Boga. Chcę również pamiętać, że za każdym cierpieniem człowieka Bóg widzi osobę, nie statystykę. Dlatego kiedy widzę cierpienie innych, nie chcę przechodzić obok niego obojętnie. Chcę mieć serce, które potrafi zapłakać. Serce, które potrafi współczuć. Serce, które potrafi pomóc. I serce, które potrafi powiedzieć:
„Boże, nie rozumiem wszystkiego. Ale nie chcę przestać Ci ufać”.
Najbardziej poruszająca myśl
Może w tym fragmencie jest jeszcze jedna rzecz, której potrzebuję.
Czasami patrzę na swoje życie i widzę tylko to, czego Bóg nie zrobił.
„Dlaczego tego nie zatrzymałeś?” „Dlaczego do tego dopuściłeś?” „Dlaczego pozwoliłeś, żeby tak bardzo bolało?”
I nie zawsze dostaję odpowiedź. Ale Mateusz 2 przypomina mi, że brak odpowiedzi nie oznacza braku Boga. Józef nie rozumiał całej historii. Mędrcy nie znali całej historii. Maria nie znała całej historii. A Bóg znał ją od początku. Może więc czasami moją modlitwą nie musi być: „Boże, wyjaśnij mi wszystko”. Może może być: „Boże, kiedy nie rozumiem — trzymaj mnie blisko siebie”.
Modlitwa
Ojcze, ten fragment jest trudny. Nie rozumiem cierpienia niewinnych. Nie rozumiem wszystkich Twoich dróg. Nie chcę udawać, że rozumiem. Ale wierzę, że widzisz każdą łzę. Widzisz tych, o których zapomniał świat. Widzisz dzieci, które cierpią. Widzisz rodziców, którzy płaczą. Widzisz moje własne pytania i ból. Proszę, daj mi serce, które nie stanie się obojętne na cierpienie. Naucz mnie współczuć. Naucz mnie pomagać. Naucz mnie chronić słabszych.I kiedy spotykam rzeczy, których nie potrafię zrozumieć, pomóż mi nie odwracać się od Ciebie. Przypominaj mi, że Ty sam wszedłeś w ludzki ból. Że Jezus zna odrzucenie, strach, cierpienie i śmierć.
I że historia nie kończy się na Betlejem. Nie kończy się na Herodzie. Nie kończy się na krzyżu. Bo ostatnie słowo należy do życia.
Amen. 
—
Myśl na koniec
Herod chciał zniszczyć Jezusa, ponieważ bał się utraty swojego królestwa. Bóg przyszedł na świat jako Dziecko, aby nie zabierać życia, ale je oddać.
I może właśnie dlatego, czytając o rzezi niewiniątek, najbardziej chcę zapamiętać:
Bóg widzi każdy ból.
Bóg nie jest obojętny na żadną łzę.
A nawet kiedy nie rozumiem Jego milczenia, mogę wierzyć, że Jego serce nie przestało być sercem Ojca. 


Dodaj komentarz