XVI Mateusza

Szesnasty rozdział Ewangelii Mateusza prowadzi nas od żądania znaku do zaproszenia, aby pójść za Jezusem. Uczniowie martwią się brakiem chleba.
Piotr rozpoznaje w Jezusie Mesjasza, a chwilę później sprzeciwia się zapowiedzi Jego cierpienia. W tych wydarzeniach poznajemy serce Ojca, który objawia nam Syna i prowadzi nas ku dojrzałemu zaufaniu.
To rozdział o poznawaniu Boga, ale również o pozwalaniu, aby On zmieniał nasze myślenie. Możemy szczerze wierzyć, a jednocześnie potrzebować korekty. Możemy doświadczyć Bożej troski i ponownie przestraszyć się niedostatku.
Ojciec zaprasza nas do relacji, w której uczymy się rozpoznawać Jezusa i podążać za Nim również wtedy, gdy Jego droga przekracza nasze oczekiwania.

Ojciec zaprasza do otwartości na to, co już objawia

Faryzeusze i saduceusze żądają znaku z nieba, wystawiając Jezusa na próbę. Jezus wskazuje na ich trudność w rozpoznaniu znaków czasu i zapowiada znak Jonasza. W tej scenie warto przyjrzeć się nastawieniu, z jakim człowiek przychodzi do Boga. Pytanie może wyrażać szczere poszukiwanie. Może też służyć stawianiu kolejnych warunków, mimo że odpowiedź już zaczęła się odsłaniać. Każdy z nas może odkładać zaufanie do chwili, w której otrzyma jeszcze jedno potwierdzenie. Myślimy, że następne doświadczenie ostatecznie usunie niepewność. Tymczasem relacja z Ojcem dojrzewa także przez uważność na to, co już poznaliśmy w Jezusie: Jego słowa, współczucie, wierność i sposób traktowania ludzi. Nie oznacza to, że mamy tłumić pytania. Możemy uczciwie prosić o zrozumienie. Warto jednak zapytać, czy jesteśmy gotowi przyjąć odpowiedź, która nie będzie zgodna z naszymi oczekiwaniami.
Ojcowskie serce zaprasza nas do szczerości również w tym, jak szukamy Boga.

Ojciec pomaga nam pamiętać pośród kolejnego lęku

Uczniowie zapomnieli chleba. Kiedy Jezus ostrzega przed kwasem faryzeuszów
i saduceuszów, odnoszą Jego słowa do swojego niedopatrzenia. Jezus przypomina im wcześniejsze nakarmienie tłumów. Troska o najbliższą potrzebę zajmuje ich myśli tak mocno, że trudno im usłyszeć, o czym naprawdę mówi.
To znajome doświadczenie. Kiedy pojawia się problem, potrafi przesłonić całą perspektywę. Zapominamy o otrzymanej pomocy, o ludziach, którzy pozostają blisko, i o trudnościach, przez które już przeszliśmy. Pamięć nie usuwa obecnego wyzwania. Pomaga jednak zobaczyć je w szerszym świetle. W relacji z Ojcem możemy wracać do konkretnych momentów dobra: rozmowy, która przyniosła nadzieję, wsparcia w trudnym okresie, siły potrzebnej do wykonania następnego kroku. Nie musimy na tej podstawie przewidywać, jak Bóg rozwiąże kolejną sytuację. Możemy pozwolić, aby wdzięczność podtrzymywała zaufanie.
Dzisiejszy lęk nie musi wymazać pamięci o wczorajszej trosce.

Ojciec uczy nas rozeznawać to, czym karmimy myśli

Uczniowie ostatecznie rozumieją, że ostrzeżenie Jezusa dotyczy nauczania.
Obraz kwasu zachęca do zastanowienia się nad wpływem tego, co przyjmujemy do swojego wnętrza. Powtarzane przekonania stopniowo kształtują nasze decyzje, relacje i obraz Boga. Jeżeli stale słyszymy, że wartość człowieka zależy od osiągnięć, zaczynamy również przed Bogiem przedstawiać listę dokonań. Jeżeli uczymy się, że słabość zasługuje na pogardę, możemy ukrywać własną bezradność i surowo traktować innych.
Ojcowska troska obejmuje również uczenie nas rozeznawania. Możemy pytać, czy dane nauczanie jest zgodne z Pismem czytanym w kontekście. Czy prowadzi do prawdy, odpowiedzialności i miłości? Czy pozostawia przestrzeń na uczciwe pytania? Jak przedstawia charakter Boga? Nie chodzi o podejrzliwość wobec wszystkich. Chodzi o uważność i gotowość sprawdzania również tych przekonań, które dobrze znamy. Poznawanie Ojca wymaga czasem zmiany sposobu myślenia, do którego bardzo przywykliśmy.

Ojciec prowadzi nas do osobistego poznania Syna

Jezus pyta uczniów: „A wy za kogo Mnie uważacie?”
Piotr wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Boga żywego. Jezus wskazuje Ojca jako źródło tego rozpoznania. To jedno z najbardziej bezpośrednich odniesień do ojcowskiego działania w tym rozdziale: Ojciec objawia Syna. Możemy wiele wiedzieć o wierze innych ludzi. Znać świadectwa, słuchać nauczycieli i powtarzać prawdziwe zdania. Pytanie Jezusa zaprasza jednak także do osobistej odpowiedzi. Kim jest dla mnie Jezus? Czy zwracam się do Niego jedynie w chwili zagrożenia? Czy pozwalam, aby Jego nauczanie wpływało na moje wybory? Czy chcę poznawać Go również wtedy, gdy niczego pilnie nie potrzebuję? Osobista wiara rozwija się we wspólnocie, ale nikt nie może przeżyć naszej odpowiedzi za nas. Ojciec zaprasza nas do poznawania Syna, któremu możemy powierzać własne życie. Możemy prosić o to bez skomplikowanych słów: „Ojcze, pomóż mi coraz prawdziwiej poznawać Jezusa”.

Ojciec daje nam miejsce we wspólnocie i powierza odpowiedzialność

Jezus mówi Piotrowi o budowaniu swojego Kościoła, opoce, kluczach królestwa oraz wiązaniu i rozwiązywaniu. Chrześcijańskie tradycje różnie rozumieją zakres tej obietnicy i jej znaczenie dla posługi Piotra. W samym fragmencie wyraźnie widać jednak inicjatywę Jezusa oraz powierzenie odpowiedzialności.
W perspektywie ojcowskiego serca możemy dostrzec zaproszenie do przynależności. Wiara obejmuje życie z innymi: wspólną modlitwę, wzajemną pomoc, uczenie się i odpowiedzialność za sposób budowania relacji.
Dla człowieka przyzwyczajonego do samotności przyjęcie miejsca we wspólnocie bywa trudne. Potrzeba czasu, aby nauczyć się prosić, przyjmować pomoc
i pozwalać innym poznać własne ograniczenia. Również powierzona odpowiedzialność wymaga dojrzałości. Duchowy autorytet powinien służyć ludziom i pozostawać poddany słowom Jezusa. Przynależność do Boga uczy nas zarówno przyjmowania troski, jak i odpowiedzialnego troszczenia się o innych.

Ojciec prowadzi nas dalej niż nasze wyobrażenia o powodzeniu

Jezus zapowiada cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie. Piotr protestuje. Potrafił rozpoznać tożsamość Jezusa, ale trudno mu przyjąć Jego drogę. Również my możemy łączyć Bożą obecność z określonym scenariuszem: sprawy powinny się układać, przeszkody ustępować, a wierne decyzje przynosić szybkie rezultaty. Kiedy tak się nie dzieje, pojawia się zagubienie. Zapowiedź Jezusa pokazuje, że Jego misja obejmuje drogę, której uczniowie nie oczekiwali. Zarazem cierpienie nie jest końcem zapowiedzi — Jezus mówi również o zmartwychwstaniu.
Nie oznacza to, że każdy nasz ból możemy uznać za wydarzenie bezpośrednio zaplanowane przez Boga. Ten fragment dotyczy przede wszystkim wyjątkowej misji Jezusa. Możemy jednak uczyć się z niego, że trudność sama w sobie nie rozstrzyga o nieobecności Ojca. Zaufanie dojrzewa także wtedy, gdy powierzamy Bogu przyszłość, której nie potrafimy ułożyć według własnego planu.

Ojciec koryguje także tych, którym wiele powierza

Jezus bardzo stanowczo upomina Piotra, który sprzeciwia się Jego drodze.
Blisko siebie znajdują się uznanie wiary ucznia i odsłonięcie jego błędnego myślenia. Otrzymane objawienie nie sprawia, że od tej chwili każda jego ocena będzie właściwa. To ważna lekcja pokory. Możemy mieć za sobą lata wiary, służby i odpowiedzialności, a nadal potrzebować korekty. Dobre intencje również wymagają rozeznania. Czasem próbujemy chronić innych przed każdym kosztem, choć właśnie wierność prawdzie wymaga trudnej decyzji. W relacji z Ojcem możemy uczyć się przyjmowania upomnienia bez utożsamiania błędu z całą naszą wartością. Pomyłka wymaga uznania i zmiany; nie musi prowadzić do ukrywania się przed Bogiem. Stanowczość Jezusa w tej konkretnej scenie nie daje nam przyzwolenia na poniżanie ludzi w imię duchowej korekty. Nasze własne osądy wymagają pokory, a sposób mówienia powinien służyć dobru drugiego człowieka.

Ojciec zaprasza do zaufania, które zmienia nasze wybory

Jezus wzywa uczniów do zaparcia się siebie, wzięcia krzyża i naśladowania Go.
To wymagające słowa. Dotykają gotowości podporządkowania własnych pragnień wierności Jezusowi, również wtedy, gdy wiąże się to z kosztem.
W codzienności może oznaczać to uczciwość, przez którą tracimy korzyść, przyznanie się do winy albo rezygnację z odwetu. Może oznaczać pozostanie wiernym dobru mimo niezrozumienia. Zaparcie się siebie nie wymaga uznania własnego życia za bezwartościowe. Nie oznacza też obowiązku pozostawania w przemocy. Szukanie ochrony i pomocy może być właśnie odpowiedzialnym krokiem ku prawdzie. Ojcowskie serce poznajemy tutaj w zaproszeniu do życia, którego centrum stopniowo staje się zaufanie Bogu.
Możemy oddawać Jezusowi prawo do kierowania naszymi wyborami, zachowując świadomość godności, którą otrzymaliśmy od Boga.
Taka odpowiedź dojrzewa w konkretnych decyzjach. Zaczyna się od następnego kroku, który rozpoznajemy jako wierny i dobry.

Ojciec przypomina nam o wartości życia

Jezus pyta o sens zdobycia całego świata za cenę utraty własnego życia.
To pytanie dociera do miejsc, w których sukces zaczyna kosztować nas zbyt wiele. Można zdobywać uznanie, a zaniedbywać relacje. Można mnożyć obowiązki, aż zabraknie miejsca na uczciwą modlitwę i odpoczynek. Można tak bardzo chronić swoją pozycję, że stopniowo rezygnuje się z prawdy. Warto zatrzymać się i zapytać: dokąd prowadzi mnie to, o co tak usilnie zabiegam? W perspektywie ojcowskiego serca słyszymy wezwanie, aby potraktować poważnie wartość własnego życia przed Bogiem. Obejmuje ona więcej niż to, co można osiągnąć, posiadać i pokazać innym. Nie musimy zdobyć całego świata, aby nasze życie miało znaczenie. Możemy pozwolić, aby ta prawda porządkowała nasze ambicje, tempo i decyzje.

Ojciec nadaje naszym decyzjom wieczne znaczenie

Jezus mówi o swoim przyjściu w chwale Ojca i odpłacie według postępowania. Końcowa zapowiedź ujrzenia Syna Człowieczego w Jego królestwie bywa różnie interpretowana, między innymi w odniesieniu do przemienienia i wydarzeń ukazujących Jego królewską władzę. Ojcowska miłość w tym rozdziale obejmuje również sprawiedliwość. Nasze czyny mają znaczenie. Może to budzić powagę, ale także przynosić nadzieję. Krzywda nie staje się nieważna dlatego, że nikt jej nie zauważył. Dobro nie traci wartości dlatego, że nie otrzymało uznania. Życie przed Ojcem zaprasza do odpowiedzialności także w sprawach ukrytych przed ludźmi. Możemy wybierać uczciwość bez publicznej nagrody. Możemy naprawiać krzywdę, choć przyznanie się jest trudne. Możemy zauważać tych, których inni pomijają. Poznawanie ojcowskiego serca prowadzi do miłości, która coraz wyraźniej wyraża się w postępowaniu.

Co XVI rozdział Mateusz mówi mi o Ojcu?

Czytany w świetle Jezusa objawiającego Ojca, ten rozdział pokazuje Boga, który:

  • objawia nam swojego Syna;
  • prowadzi nas ku osobistemu zaufaniu;
  • pomaga korygować myślenie;
  • zaprasza do życia we wspólnocie;
  • powierza odpowiedzialność ludziom, którzy nadal dojrzewają;
  • uczy wierności także wtedy, gdy wiąże się ona z kosztem;
  • przypomina o wartości życia;
  • traktuje nasze postępowanie poważnie.

Od mentalności sieroty do serca dziecka

Określenie „mentalność sieroty” opisuje tutaj wewnętrzne przekonanie,
że jesteśmy zdani wyłącznie na siebie i musimy nieustannie zabezpieczać własną wartość. Mentalność sieroty mówi: „Muszę mieć wszystko pod kontrolą, żeby zaufać”. Serce dziecka mówi: „Mogę poznawać Ojca i powierzać Mu to, czego jeszcze nie rozumiem”. Mentalność sieroty mówi: „Nowy problem oznacza,
że znów jestem sam”. Serce dziecka mówi: „Mogę pamiętać otrzymane dobro
i szukać pomocy także dzisiaj”. Mentalność sieroty mówi: „Jeśli ktoś mnie koryguje, tracę wartość”. Serce dziecka mówi: „Mogę uznać błąd i uczyć się dojrzalszego postępowania”. Mentalność sieroty mówi: „Moja wartość zależy
od sukcesu”. Serce dziecka mówi: „Moje życie ma znaczenie przed Ojcem również bez ludzkiego uznania”. Mentalność sieroty mówi: „Muszę sam zapewnić sobie miejsce”. Serce dziecka mówi: „Mogę uczyć się przynależności, przyjmowania troski i odpowiedzialności”. Ta przemiana potrzebuje czasu. Piotr w jednym rozdziale zarówno trafnie wyznaje wiarę, jak i ujawnia niezrozumienie. My również uczymy się stopniowo.

Ważne pytanie tego rozdziału brzmi: „Czy pozwalam Jezusowi prowadzić mnie także wtedy, gdy potrzebuję zmienić swoje myślenie?”

Pytania do osobistej refleksji

  • Czy przychodzę do Boga z gotowością słuchania?
  • O jakim otrzymanym dobru zapominam, kiedy pojawia się kolejny lęk?
  • Jakie nauczanie i przekonania najmocniej kształtują mój obraz Ojca?
  • Kim jest dla mnie Jezus w codziennych decyzjach?
  • Czy potrafię przyjmować pomoc i korektę?
  • Jak reaguję, kiedy droga wiary okazuje się trudniejsza, niż oczekiwałem?
  • Jaki konkretny krok wierności wymaga dziś ode mnie odwagi?
  • Czy zabiegając o sukces, nie zaniedbuję czegoś cenniejszego?
  • Co potrzebuję naprawić w swoim postępowaniu?

Modlitwa

Ojcze, dziękuję Ci, że objawiasz mi swojego Syna. Pomóż mi poznawać Jezusa coraz głębiej i odpowiadać na Jego obecność zaufaniem. Przypominaj mi o otrzymanym dobru, kiedy ogarnia mnie lęk. Ucz mnie rozeznawać to, co kształtuje moje myślenie. Daj mi pokorę, abym potrafił przyjąć korektę i zmienić kierunek, kiedy błądzę. Powierzam Ci moje oczekiwania wobec przyszłości. Pomóż mi być wiernym również wtedy, gdy nie wszystko rozumiem. Daj mi odwagę do podejmowania dobrych decyzji, nawet jeśli wiążą się z kosztem. Uwolnij mnie od mierzenia własnej wartości sukcesem i uznaniem. Naucz mnie przyjmować miejsce we wspólnocie, korzystać z pomocy i odpowiedzialnie troszczyć się o innych. Daj mi serce dziecka, które chce poznawać Ojca i podążać za Jego Synem. Niech moja wiara dojrzewa w prawdzie, miłości i codziennym postępowaniu. Amen.

Komentarze

Dodaj komentarz